Samolot Piper Navajo z dwunastoma skoczkami spadochronowymi na pokładzie spadł na ziemię na ziemię w okolicy miejscowości Topolów w woj. śląskim.
- Na miejsce wypadku wyleciały trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Gliwic, Krakowa i z Kielc. Niestety maszyna LPR zabrała tylko jednego pacjenta. Pozostałym pasażerom samolotu nie udało się już udzielić pomocy - mówił w rozmowie z TVN24 Robert Gałązkowski z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Prokuratorzy i członkowie Komisji Badania Wypadków Lotniczych na niedzielę zaplanowali oględziny miejsca katastrofy samolotu. Z kolei w poniedziałek biegli rozpoczną sekcje zwłok 11 ofiar - donosi TVN24.
- Na razie za wcześnie, by mówić o przyczynach tragedii - informuje Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie i dodaje, że funkcjonariusze prowadzą postępowanie wyjaśniające. - Pierwszy zespół zabezpiecza dokumentację dotyczącą organizacji kursu, dokumentację techniczną samolotu, drugi zespół przystąpił do wstępnych oględzin miejsca katastrofy.
Według nieoficjalnych informacji, maszyna mogła być przeciążona.
TVN24/x-news

Radio Szczecin