Janusz Korwin-Mikke uderzył w twarz Michała Boniego. Do incydentu doszło podczas spotkania europosłów zorganizowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Politycy spotkali się w pałacyku MSZ w Warszawie. - Kulturalnie się przywitałem, powiedziałem panu posłowi "dzień dobry", a on uderzył mnie w twarz. To złamanie normy życia publicznego - mówi Michał Boni, europarlamentarzysta Platformy Obywatelskiej.
Po incydencie szef Kongresu Nowej Prawicy opuścił spotkanie. Jak powiedział na antenie TVN24, dziwi się oburzeniu Boniego, bo przecież zapowiadał, że to zrobi.
- Uprzedzałem, że jak go spotkam, to go spoliczkuję. Zrobiłem to specjalnie w takim miejscu, gdzie było tylko kilkanaście osób na poziomie. Tymczasem ta gnida poleciała z tym do prasy. Gdybym wiedział, że pójdzie z tym do mediów, to bym go opluł - mówił Korwin-Mikke.
Lider Nowej Prawicy obiecał, że spoliczkuje Michała Boniego, bo ten w czasie debaty ws. ustawy lustracyjnej w 1992 roku wypierał się, że był agentem Służb Bezpieczeństwa, a Korwin-Mikkego nazwał idiotą. Potem przyznał się do współpracy ze służbami PRL.
Przedstawiciele MSZ zapowiedzieli, że zgłoszą sprawę do prokuratury. Materiał: TVN24/x-news
Po incydencie szef Kongresu Nowej Prawicy opuścił spotkanie. Jak powiedział na antenie TVN24, dziwi się oburzeniu Boniego, bo przecież zapowiadał, że to zrobi.
- Uprzedzałem, że jak go spotkam, to go spoliczkuję. Zrobiłem to specjalnie w takim miejscu, gdzie było tylko kilkanaście osób na poziomie. Tymczasem ta gnida poleciała z tym do prasy. Gdybym wiedział, że pójdzie z tym do mediów, to bym go opluł - mówił Korwin-Mikke.
Lider Nowej Prawicy obiecał, że spoliczkuje Michała Boniego, bo ten w czasie debaty ws. ustawy lustracyjnej w 1992 roku wypierał się, że był agentem Służb Bezpieczeństwa, a Korwin-Mikkego nazwał idiotą. Potem przyznał się do współpracy ze służbami PRL.
Przedstawiciele MSZ zapowiedzieli, że zgłoszą sprawę do prokuratury. Materiał: TVN24/x-news

Radio Szczecin