Nie żyje trzech pracowników elektrowni atomowej w Ulsan w Korei Południowej. Mężczyźni zginęli po tym, jak w piątek, podczas testów dwóch reaktorów, z instalacji zaczął wydobywać się trujący gaz - podaje tvn24.pl.
Elektrownia w Ulsan przechodzi ostatnie próby przed oficjalnym oddaniem jej do użytku. Pierwszy reaktor ma zostać uruchomiony w połowie przyszłego roku, natomiast drugi na początku 2016.
Operator elektrowni nie podaje, co było przyczyną wycieku.
Tymczasem w Korei Południowej rosną obawy, co do bezpieczeństwa energetycznego tego kraju. W ubiegłym tygodniu nieznani sprawcy włamali się do systemu informatycznego obsługującego 23 reaktory atomowe i wykradli dane techniczne budowy sieci przesyłowych.
Prezydent Korei Południowej Park Geun-hye w oficjalnym wystąpieniu poinformowała, że ataki hakerskie są zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli. Seul podejrzewa, że za włamaniem stoją cyberprzestępcy z Korei Północnej.
Operator elektrowni nie podaje, co było przyczyną wycieku.
Tymczasem w Korei Południowej rosną obawy, co do bezpieczeństwa energetycznego tego kraju. W ubiegłym tygodniu nieznani sprawcy włamali się do systemu informatycznego obsługującego 23 reaktory atomowe i wykradli dane techniczne budowy sieci przesyłowych.
Prezydent Korei Południowej Park Geun-hye w oficjalnym wystąpieniu poinformowała, że ataki hakerskie są zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli. Seul podejrzewa, że za włamaniem stoją cyberprzestępcy z Korei Północnej.

Radio Szczecin