Na Morzu Śródziemnym trwa akcja ratunkowa. Burza i silny wiatr
utrudniają ewakuację pasażerów płonącego włoskiego promu.
utrudniają ewakuację pasażerów płonącego włoskiego promu.
Jedna osoba zginęła, a ewakuowano 161 - to dotychczasowy bilans akcji ratunkowej na Morzu Jońskim po wybuchu pożaru na włoskim promie płynącym z Grecji do Ankony we Włoszech. Na pokładzie na pomoc wciąż czeka 317 osób. Ewakuację utrudniają wyjątkowo złe warunki pogodowe - porywisty wiatr 10 w 12-stopniowej skali Beauforta oraz ulewny deszcz i wysokie fale, a także ciemności - tłumaczy grecki minister gospodarki morskiej Miltiadis Varvitsiotis.
- Wiele statków handlowych płynie w ten rejon żeby udzielić pomocy. Kapitan płonącego promu jest Włochem, a najbliższy statek ratunkowy jest zarządzany przez osobę o tej samej narodowości. Jesteśmy w kontakcie z włoskimi władzami i ministrem obrony, który dysponuje śmigłowcami biorącymi udział w akcji ratunkowej - mówi Varvitsiotis.
Akcja ratunkowa ma trwać także w nocy. Niektóre z już ewakuowanych osób maja obrażenia, inne doznały hipotermii. Z relacji pasażerów wynika, że pożar jest opanowany, ale to wszystkie dobre wiadomości.
- Panuje tu chaos i nikt nas nie zabiera. Przyślijcie nam kogoś na ratunek - mówi jeden z pasażerów będących na statku.
Pożar na promie "Norman Atlantic", który płynął z portu Patras w zachodniej Grecji do włoskiej Ankony, wybuchł nad ranem na pokładzie samochodowym. Jednostka przewoziła łącznie 222 pojazdy. Prom wysłał sygnał o niebezpieczeństwie, gdy znajdował się w odległości 33 mil morskich od małej greckiej wyspy Othoni. Na promie znajdowało się 478 osób. Na przedstawionej liście nie ma Polaków.
Materiał: ENEX/x-news
Materiał: RUPTLY/x-news

Radio Szczecin