Napastnikiem miał być zawodnik Legii Warszawa i były reprezentant Polski, Arkadiusz Piech. Sportowiec zapewnia, że do takiego zdarzenia nie doszło.
Interwencję przy pijanym piłkarzu potwierdzają policjanci. Piech przyszedł na izbę przyjęć świdnickiego szpitala z kolegą, który miał rozbitą głowę. Piłkarz zaczął się awanturować z pełniącym dyżur medykiem, a sprzeczka miała skończyć się ciosem od Arkadiusza Piecha.
Lekarz zadzwonił po policję, a ta zatrzymała piłkarza. Na razie może on mieć problemy w swoim klubie - jeszcze dziś sprawą zając ma się prezes Legii Warszawa.
Zawodnik w rozmowie z Gazetą Wyborczą utrzymuje, że jest niewinny. Mówi, że nikogo nie uderzył. Dodaje, że gotów jest wytoczyć w tej sprawie proces lekarzowi.
Arkadiusz Piech grał m.in. w Ruchu Chorzów, Zagłębiu Lubin i tureckim Sivassporze. Cztery razy wystąpił w reprezentacji Polski. /Foto Olimpik/x-news
Lekarz zadzwonił po policję, a ta zatrzymała piłkarza. Na razie może on mieć problemy w swoim klubie - jeszcze dziś sprawą zając ma się prezes Legii Warszawa.
Zawodnik w rozmowie z Gazetą Wyborczą utrzymuje, że jest niewinny. Mówi, że nikogo nie uderzył. Dodaje, że gotów jest wytoczyć w tej sprawie proces lekarzowi.
Arkadiusz Piech grał m.in. w Ruchu Chorzów, Zagłębiu Lubin i tureckim Sivassporze. Cztery razy wystąpił w reprezentacji Polski. /Foto Olimpik/x-news

Radio Szczecin