Mimo interwencji policji wciąż trwa protest ekologów, którzy sprzeciwiają się wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. Kilkunastu działaczy Greenpeace i Dzikiej Polski po raz trzeci przypięło się do ramienia maszyny służącej do wycinania drzew.
- Do maszyny kilka metrów nad ziemią wciąż jest przypięta kobieta - informuje komendant podlaskiej policji nadinspektor Daniel Kołnierowicz. - Jedna osoba wisi w powietrzu cztery metry nad ziemią. Grozi jej upadek, stąd obecność straży pożarnej.
W Puszczy wciąż jest też kilkunastu ekologów. - Te osoby zostały wylegitymowane i będziemy podejmowali w stosunku do nich czynności prawne. Będziemy badali czy nie wchodzą w grę kwestię przestępstw.
Protestujący informują, że będą protestować dopóty na miejscu pojawią się naukowcy, którzy będą w stanie ocenić skutki prowadzonej wycinki. Ekolodzy twierdzą, że wyręby są na terenach ochronnych strefy UNESCO i nie dotyczą tylko drzew zasiedlonych przez korniki.
Leśnicy tymczasem tłumaczą, że muszą usuwać chore drzewa. Przekonują, że ma to zapobiec niszczeniu lasu.
Radio Szczecin
