Około 300 tysięcy osób w południowej części amerykańskiego stanu Floryda nie ma prądu. Na półwysep dociera huragan "Irma" czwartej w pięciostopniowej kategorii. Prędkość wiatru przekracza 200 km/h.
Na północnych przedmieściach Miami wydano ostrzeżenie przed możliwym występowaniem śmiercionośnych tornad. "Irma" ma zaatakować jedną z największych aglomeracji na Florydzie - Tampę.
Przed nadejściem huraganu 70 tysięcy Amerykanów udało się do 390 tymczasowych schronisk. Setki tysięcy wyjechały na północ albo przeniosły się dalej od wybrzeża. W różnych częściach stanu rozmieszczono siedem tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej. Pentagon skierował w rejon Zatoki Meksykańskiej lotniskowiec "Abraham Lincoln", z którego będzie można prowadzić akcje ratownicze.
Prezydent Donald Trump został zapoznany z sytuacją na Florydzie i na Karaibach podczas specjalnego posiedzenia rządu. Prezydent USA wezwał Amerykanów, by stosowali się do zaleceń władz lokalnych i oświadczył, że myślami i modlitwami jest z mieszkańcami Florydy.

Radio Szczecin