Nadużywamy suplementów diety i zbytnio wierzymy reklamom - alarmuje prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Elżbieta Piotrowska-Rutkowska zauważa, że Polska jest jednym z krajów, gdzie zażywa się najwięcej substancji - w teorii leczniczych - sprzedawanych poza aptekami.
- Trzeba uświadamiać społeczeństwo, że suplementy diety to nie leki, to żywność. Ich rola nie polega na leczeniu tylko uzupełnianiu niedoborów. Trzeba jasno i otwarcie mówić, że ta mnogość reklam często zawiera w sobie fałszywe przekazy. Nakłania do kupowania rzeczy, które są nam zbędne, wzbudza w nas poczucie choroby. Poprzez reklamy często diagnozujemy się błędnie, czyli nadużywamy suplementów - tłumaczy Piotrowska-Rutkowska.
Zdaniem prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej warto posłuchać farmaceuty, który w aptece może podpowiedzieć, czy dany suplement diety dajmy na to nam nie zaszkodzi.
- Trzeba uświadamiać społeczeństwo, że suplementy diety to nie leki, to żywność. Ich rola nie polega na leczeniu tylko uzupełnianiu niedoborów. Trzeba jasno i otwarcie mówić, że ta mnogość reklam często zawiera w sobie fałszywe przekazy. Nakłania do kupowania rzeczy, które są nam zbędne, wzbudza w nas poczucie choroby. Poprzez reklamy często diagnozujemy się błędnie, czyli nadużywamy suplementów - tłumaczy Piotrowska-Rutkowska.
Zdaniem prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej warto posłuchać farmaceuty, który w aptece może podpowiedzieć, czy dany suplement diety dajmy na to nam nie zaszkodzi.

Radio Szczecin