Ten system, ma zwiększyć poczucie bezpieczeństwa wśród Polaków. Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości działa już rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym.
Trafiły do niego dane osób prawomocnie skazanych za tego typu czyny. Na razie jest w nim 800 nazwisk.
Rejestr składa z dwóch części: rejestru z dostępem ograniczonym i rejestru publicznego, do którego wgląd ma każdy. Do Rejestru z dostępem ograniczonym bezwzględnie trafili sprawcy gwałtów ze szczególnym okrucieństwem oraz gwałciciele, których ofiary nie miały więcej niż 15 lat. Sprawcy ci nie mogą złożyć wniosku o wyłączenie zamieszczenia ich danych w Rejestrze z dostępem ograniczonym. Do tej części rejestru mają dostęp przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, organów ścigania a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi, np. dyrektorzy szkół czy organizatorzy wypoczynku dla dzieci. Oni dodatkowo będą mieli obowiązek sprawdzić, czy nowo zatrudniane przez nich osoby figurują w tym rejestrze. Kto tego nie dopełni lub zatrudni osobę, o której wie, że figuruje ona w rejestrze, narazi się na karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż tysiąc złotych.
Aby uzyskać informacje z Rejestru z dostępem ograniczonym, osoby i instytucje uprawnione muszą zarejestrować konto na stronie Rejestru. Do tego potrzebny będzie elektroniczny podpis. Natomiast przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości uzyskają wgląd do wszystkich danych zgromadzonych w Rejestrze.
Druga część rejestru - publiczna - jest ogólnodostępna w internecie na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa Sprawiedliwości. Znalazły się w nim dane najgroźniejszych sprawców. Rejestr publiczny jest w całości jawny i bezpłatnie dostępny. Można z niego korzystać bez konieczności rejestrowania się na stronie i logowania. Strona umożliwi wyszukiwanie danych po nazwisku albo nazwie miejscowości.
Ustawę o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym przyjęto wiosną ubiegłego roku. Posłowie głosowali "za" niemal jednomyślnie.
Skazanemu umieszczonemu w rejestrze, który nie poda swego adresu lub jego zmiany, grozić będzie areszt, ograniczenie wolności lub co najmniej tysiąc złotych grzywny.
Rejestr składa z dwóch części: rejestru z dostępem ograniczonym i rejestru publicznego, do którego wgląd ma każdy. Do Rejestru z dostępem ograniczonym bezwzględnie trafili sprawcy gwałtów ze szczególnym okrucieństwem oraz gwałciciele, których ofiary nie miały więcej niż 15 lat. Sprawcy ci nie mogą złożyć wniosku o wyłączenie zamieszczenia ich danych w Rejestrze z dostępem ograniczonym. Do tej części rejestru mają dostęp przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, organów ścigania a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi, np. dyrektorzy szkół czy organizatorzy wypoczynku dla dzieci. Oni dodatkowo będą mieli obowiązek sprawdzić, czy nowo zatrudniane przez nich osoby figurują w tym rejestrze. Kto tego nie dopełni lub zatrudni osobę, o której wie, że figuruje ona w rejestrze, narazi się na karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż tysiąc złotych.
Aby uzyskać informacje z Rejestru z dostępem ograniczonym, osoby i instytucje uprawnione muszą zarejestrować konto na stronie Rejestru. Do tego potrzebny będzie elektroniczny podpis. Natomiast przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości uzyskają wgląd do wszystkich danych zgromadzonych w Rejestrze.
Druga część rejestru - publiczna - jest ogólnodostępna w internecie na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa Sprawiedliwości. Znalazły się w nim dane najgroźniejszych sprawców. Rejestr publiczny jest w całości jawny i bezpłatnie dostępny. Można z niego korzystać bez konieczności rejestrowania się na stronie i logowania. Strona umożliwi wyszukiwanie danych po nazwisku albo nazwie miejscowości.
Ustawę o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym przyjęto wiosną ubiegłego roku. Posłowie głosowali "za" niemal jednomyślnie.
Skazanemu umieszczonemu w rejestrze, który nie poda swego adresu lub jego zmiany, grozić będzie areszt, ograniczenie wolności lub co najmniej tysiąc złotych grzywny.

Radio Szczecin