Trzyletni chłopiec z Wieruszowa, który w sobotę zmarł w szpitalu w Łodzi, został dotkliwie pobity i zgwałcony. W niedzielę zarzut zabójstwa usłyszał 25-letni mężczyzna. Wraz z nim zatrzymana została matka dziecka. Na obecnym etapie śledztwa prokuratorzy wykluczają jej udział w zbrodni.
W niedzielne popołudnie podejrzany o zabójstwo chłopca był przesłuchiwany w wieluńskiej prokuraturze. - Zatrzymany mężczyzna posługuje się portugalskim dowodem osobistym. Nie przyznaje się do stawianego mu zarzutu zabójstwa - informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Sieradzu Jolanta Szkilnik.
Mężczyznę wraz z matką dziecka zatrzymano w mieszkaniu na jednym z wieruszowskich osiedli. - Zgromadzony materiał dowodowy bezspornie wskazuje, że kobieta nie była obecna w czasie zdarzenia - dodaje Jolanta Szkilnik.
Policja i sąsiedzi potwierdzają, że nikt wcześniej nie zgłaszał, że w rodzinie chłopca dzieje się coś złego. - Ta pani zawsze była grzeczna. Za każdym razem, gdy ją spotykałam, mówiła "dzień dobry" - mówi jedna z sąsiadek. - Inna sąsiadka powiedziała, że on od początku był jej podejrzany. Stwierdziła, że źle jej się skojarzył.
Zarzut maltretowania oraz zabójstwa ze zgwałceniem zagrożony jest dożywociem.
Mężczyznę wraz z matką dziecka zatrzymano w mieszkaniu na jednym z wieruszowskich osiedli. - Zgromadzony materiał dowodowy bezspornie wskazuje, że kobieta nie była obecna w czasie zdarzenia - dodaje Jolanta Szkilnik.
Policja i sąsiedzi potwierdzają, że nikt wcześniej nie zgłaszał, że w rodzinie chłopca dzieje się coś złego. - Ta pani zawsze była grzeczna. Za każdym razem, gdy ją spotykałam, mówiła "dzień dobry" - mówi jedna z sąsiadek. - Inna sąsiadka powiedziała, że on od początku był jej podejrzany. Stwierdziła, że źle jej się skojarzył.
Zarzut maltretowania oraz zabójstwa ze zgwałceniem zagrożony jest dożywociem.

Radio Szczecin