"Brytyjscy czytelnicy zasługują na wiedzę o stanowisku polskiego rządu w sprawie ustawy o IPN" - napisał ambasador Rzeczpospolitej w liście do dziennika "Guardian".
Arkady Rzegocki odpiera w liście tezy z innego listu. Grupa polskich intelektualistów wyraziła w nim obawy, co do nowego polskiego prawa. Gazeta opublikowała go na początku tygodnia.
"Wbrew twierdzeniom krytyków ustawa nie broni polskich obywateli, którzy popełnili zbrodnie przeciwko Żydom. Broni za to polskiego państwa i narodu" napisał Arkady Rzegocki.
To reakcja na wcześniejszy list niemal 90 polskich intelektualistów. "Ta ustawa zakłada kompletną niewinność Polaków" - przekonują w nim autorzy. "To nie jest sposób na odzyskanie godności" - komentują. I pytają: "Dlaczego dyskusja o faktach historycznych musi angażować sądy i prokuratorów?".
Zastanawiają się, dlaczego ustawa zwalnia z odpowiedzialności badaczy i artystów, a nie dziennikarzy czy nauczycieli, a także stawiają pytanie, czy Żyd, który przetrwał Holocaust i wspomina, że podczas wojny "bał się Polaków", będzie mógł zostać ukarany.
Ambasador pisze, że list go zaskoczył. "Ustawa nie zakazuje nikomu - szczególnie tym, którzy Zagładę przetrwali - mówienia o okrucieństwie i niesprawiedliwości, jakich zaznali".
"Hańbą jest, że polscy więźniowie Auschwitz-Birkenau, walczący z terminem polskie obozy w zagranicznych mediach, muszą to robić w pojedynkę i w trybie cywilnym" - pisze Arkady Rzegocki. Dodaje, że nowe prawo ma to zmienić, a poprzednie rządy nie umiały tego dokonać.
Ambasador kończy list przekonaniem, że "prawda o niemieckich obozach śmierci i okrutnych realiach niemieckiej okupacji jest częścią historii Holocaustu". Zapewnia też brytyjskich czytelników: "Nowe prawo postrzegamy jako uzupełnienie już istniejących, globalnych regulacji dotyczących negowania Zagłady".
Pod listem z początku tygodnia podpisali się m.in. Aleksander Kwaśniewski, Anne Applebaum, Anna Bikont, Paweł Śpiewak, Barbara Engelking, Timothy Garton Ash, Maria Janion, Andrzej Stasiuk, Jan Tomasz Gross, Krystyna Janda i Grzegorz Turnau.
"Wbrew twierdzeniom krytyków ustawa nie broni polskich obywateli, którzy popełnili zbrodnie przeciwko Żydom. Broni za to polskiego państwa i narodu" napisał Arkady Rzegocki.
To reakcja na wcześniejszy list niemal 90 polskich intelektualistów. "Ta ustawa zakłada kompletną niewinność Polaków" - przekonują w nim autorzy. "To nie jest sposób na odzyskanie godności" - komentują. I pytają: "Dlaczego dyskusja o faktach historycznych musi angażować sądy i prokuratorów?".
Zastanawiają się, dlaczego ustawa zwalnia z odpowiedzialności badaczy i artystów, a nie dziennikarzy czy nauczycieli, a także stawiają pytanie, czy Żyd, który przetrwał Holocaust i wspomina, że podczas wojny "bał się Polaków", będzie mógł zostać ukarany.
Ambasador pisze, że list go zaskoczył. "Ustawa nie zakazuje nikomu - szczególnie tym, którzy Zagładę przetrwali - mówienia o okrucieństwie i niesprawiedliwości, jakich zaznali".
"Hańbą jest, że polscy więźniowie Auschwitz-Birkenau, walczący z terminem polskie obozy w zagranicznych mediach, muszą to robić w pojedynkę i w trybie cywilnym" - pisze Arkady Rzegocki. Dodaje, że nowe prawo ma to zmienić, a poprzednie rządy nie umiały tego dokonać.
Ambasador kończy list przekonaniem, że "prawda o niemieckich obozach śmierci i okrutnych realiach niemieckiej okupacji jest częścią historii Holocaustu". Zapewnia też brytyjskich czytelników: "Nowe prawo postrzegamy jako uzupełnienie już istniejących, globalnych regulacji dotyczących negowania Zagłady".
Pod listem z początku tygodnia podpisali się m.in. Aleksander Kwaśniewski, Anne Applebaum, Anna Bikont, Paweł Śpiewak, Barbara Engelking, Timothy Garton Ash, Maria Janion, Andrzej Stasiuk, Jan Tomasz Gross, Krystyna Janda i Grzegorz Turnau.

Radio Szczecin