Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności dla minister Anny Zalewskiej. Odwołania szefowej MEN ze stanowiska domagali się posłowie Platformy Obywatelskiej, którzy na początku września skierowali wniosek do Sejmu.
Za wnioskiem opowiedziało się 166 posłów, 226 było przeciwnych, 15 wstrzymało się od głosu.
We wtorek, późnym wieczorem odbyła się debata na temat wotum. Poza PO, za odwołaniem minister edukacji opowiedzieli się posłowie Nowoczesnej oraz PSL-UED. Posłowie opozycji zarzucali Annie Zalewskiej między innymi niszczenie systemu szkolnictwa i "wprowadzenie chaosu" do szkół. Mówili, że dzieci uczą się w przepełnionych szkołach na kilka zmian.
Podnoszono też, że "wprowadzone zmiany negatywnie wpłynęły na programy nauczania, które są przeładowane, co skutkuje cięższą pracą uczniów i odrabianiem lekcji do późnego wieczora".
Anny Zalewskiej bronili posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz premier Mateusz Morawiecki. Jak mówił, szefowej MEN za dotychczasowe działania należy się medal. Podkreślił też, że Anna Zalewska przywróciła rodzicom możliwość wyboru, czy posłać dziecko do szkoły w wieku 6 czy 7 lat, a w wyniku jej reformy przyjęto do pracy 18 tysięcy nauczycieli. Podziękował szefowej edukacji za przywracanie nauki historii w szkole średniej, która została ograniczona za czasów rządów PO-PSL oraz za uszczelnienie systemu subwencyjnego, z którego - w jego ocenie - przez lata wyciekły setki milionów złotych.
Sama minister edukacji dziękowała za debatę nad wnioskiem o jej odwołanie, tłumacząc, że umożliwił on rozmowę i pozwolił na obalenie tego, co jest "półprawdą, nieprawdą i manipulacją". Szefowa MEN przypomniała, że za rządów koalicji PO-PSL tylko 20 procent gimnazjów i 18 procent szkół podstawowych miało pracownie przedmiotowe, a 10 procent szkół - szerokopasmowy internet. Zarzuciła poprzednikom zlikwidowanie kilku tysięcy szkół oraz zamykanie stołówek, gabinetów stomatologicznych i bibliotek.
We wtorek, późnym wieczorem odbyła się debata na temat wotum. Poza PO, za odwołaniem minister edukacji opowiedzieli się posłowie Nowoczesnej oraz PSL-UED. Posłowie opozycji zarzucali Annie Zalewskiej między innymi niszczenie systemu szkolnictwa i "wprowadzenie chaosu" do szkół. Mówili, że dzieci uczą się w przepełnionych szkołach na kilka zmian.
Podnoszono też, że "wprowadzone zmiany negatywnie wpłynęły na programy nauczania, które są przeładowane, co skutkuje cięższą pracą uczniów i odrabianiem lekcji do późnego wieczora".
Anny Zalewskiej bronili posłowie Prawa i Sprawiedliwości oraz premier Mateusz Morawiecki. Jak mówił, szefowej MEN za dotychczasowe działania należy się medal. Podkreślił też, że Anna Zalewska przywróciła rodzicom możliwość wyboru, czy posłać dziecko do szkoły w wieku 6 czy 7 lat, a w wyniku jej reformy przyjęto do pracy 18 tysięcy nauczycieli. Podziękował szefowej edukacji za przywracanie nauki historii w szkole średniej, która została ograniczona za czasów rządów PO-PSL oraz za uszczelnienie systemu subwencyjnego, z którego - w jego ocenie - przez lata wyciekły setki milionów złotych.
Sama minister edukacji dziękowała za debatę nad wnioskiem o jej odwołanie, tłumacząc, że umożliwił on rozmowę i pozwolił na obalenie tego, co jest "półprawdą, nieprawdą i manipulacją". Szefowa MEN przypomniała, że za rządów koalicji PO-PSL tylko 20 procent gimnazjów i 18 procent szkół podstawowych miało pracownie przedmiotowe, a 10 procent szkół - szerokopasmowy internet. Zarzuciła poprzednikom zlikwidowanie kilku tysięcy szkół oraz zamykanie stołówek, gabinetów stomatologicznych i bibliotek.

Radio Szczecin