75 procent kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych zmaga się z niespotykanym atakiem zimy nazywanym "Wirem Polarnym". Nie tylko przynosi on olbrzymie opady śniegu, ale również historycznie niskie temperatury.
Żywioł bezpośrednio zagraża 220 milionom Amerykanów. Najgorsza sytuacja jest w środkowo-północnych stanach. W niektórych powiatach nie tylko pozmykano szkoły czy urzędy ale również wstrzymano dostarczanie poczty. Tak jest m.in. w wielu częściach Minnesoty.
W całym regionie temperatury odczuwalne mają spaść nawet do –50 stopni Celsjusza. Wielomilionowe Chicago jest dzisiaj wymarłym miastem.
- Chicago nazywane jest jako "Chicberia", połączenie słów: "Chicago" i "Syberia". Ci, którzy mogli zostać, to zostali w domu; takie są zalecenia urzędu miejskiego i urzędu gubernatora, a także zalecenia lekarzy – mówi dziennikarz tamtejszego radia Polski FM, Bogusław Kwaśny.
Z powodu warunków atmosferycznych w USA łącznie odwołanych ma być blisko 3 tys. lotów. W Michigan i Wisconsin ogłoszono stan alarmowy.
W całym regionie temperatury odczuwalne mają spaść nawet do –50 stopni Celsjusza. Wielomilionowe Chicago jest dzisiaj wymarłym miastem.
- Chicago nazywane jest jako "Chicberia", połączenie słów: "Chicago" i "Syberia". Ci, którzy mogli zostać, to zostali w domu; takie są zalecenia urzędu miejskiego i urzędu gubernatora, a także zalecenia lekarzy – mówi dziennikarz tamtejszego radia Polski FM, Bogusław Kwaśny.
Z powodu warunków atmosferycznych w USA łącznie odwołanych ma być blisko 3 tys. lotów. W Michigan i Wisconsin ogłoszono stan alarmowy.
Radio Szczecin