Szwedzka aktywistka klimatyczna 16-letnia Greta Thunberg chce, aby również dorośli Szwedzi strajkowali na rzecz klimatu.
Nastolatka zaapelowała do szwedzkich związków zawodowych, o to, aby w piątek 27 września ogłosili jednodniowy strajk dla klimatu.
Greta Thunberg opublikowała w czwartek na łamach dziennika Aftonbladet list otwarty. Młoda Szwedka napisała w nim m.in., że " Obowiązkiem związków zawodowych jest zagwarantować pracownikom ich prawa i bezpieczne warunki pracy. Jeżeli nie uda nam się powstrzymać zbliżającego się kryzysu klimatycznego, to jego skutki doprowadzą do ogromnych zmian społecznych i ekonomicznych. Dlatego związki zawodowe, powinny przyłączyć się do naszej akcji i wzywać polityków do natychmiastowych działań na rzecz klimatu".
Według aktywistki w 2020 roku na świecie musi drastycznie zmniejszyć się emisja dwutlenku węgla do atmosfery, w przeciwnym razie grozi nam "całkowity upadek".
Związkowcy apel Grety przyjęli chłodno. Berit Müllerström wiceprzewodnicząca LO - największej szwedzkiej centrali związków zawodowych, w wydanym prasie oświadczeniu napisała, że "...nawet w wyjątkowych sytuacjach staramy się nie używać prawa do strajku do politycznych nacisków. Naszym zdaniem przerwanie pracy nie przyczyni się do rozwiązania problemów związanych z klimatem". W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele pozostałych central związkowych.
Greta Thunberg swój protest na rzecz klimatu rozpoczęła w sierpniu 2018 roku przed budynkiem szwedzkiego parlamentu. Nastolatka chciała w ten sposób zwrócić uwagę polityków na problem związany ze zmianami klimatycznymi.
W lutym jeden ze szwedzkich dzienników ujawnił, że od początku protestu, młoda aktywistka współpracowała z działającą w mediach społecznościowych, lobbystyczną firmą "We don't have time".
Greta przez kilka miesięcy pełniła funkcję doradczyni powołanej przez nią fundacji. W prospekcie emisyjnym spółki jej wizerunek wykorzystano 14 razy. Kilka dni po publikacji artykułu w Svenska Dagbladet, Greta postanowiła opuścić fundację.
Greta Thunberg opublikowała w czwartek na łamach dziennika Aftonbladet list otwarty. Młoda Szwedka napisała w nim m.in., że " Obowiązkiem związków zawodowych jest zagwarantować pracownikom ich prawa i bezpieczne warunki pracy. Jeżeli nie uda nam się powstrzymać zbliżającego się kryzysu klimatycznego, to jego skutki doprowadzą do ogromnych zmian społecznych i ekonomicznych. Dlatego związki zawodowe, powinny przyłączyć się do naszej akcji i wzywać polityków do natychmiastowych działań na rzecz klimatu".
Według aktywistki w 2020 roku na świecie musi drastycznie zmniejszyć się emisja dwutlenku węgla do atmosfery, w przeciwnym razie grozi nam "całkowity upadek".
Związkowcy apel Grety przyjęli chłodno. Berit Müllerström wiceprzewodnicząca LO - największej szwedzkiej centrali związków zawodowych, w wydanym prasie oświadczeniu napisała, że "...nawet w wyjątkowych sytuacjach staramy się nie używać prawa do strajku do politycznych nacisków. Naszym zdaniem przerwanie pracy nie przyczyni się do rozwiązania problemów związanych z klimatem". W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele pozostałych central związkowych.
Greta Thunberg swój protest na rzecz klimatu rozpoczęła w sierpniu 2018 roku przed budynkiem szwedzkiego parlamentu. Nastolatka chciała w ten sposób zwrócić uwagę polityków na problem związany ze zmianami klimatycznymi.
W lutym jeden ze szwedzkich dzienników ujawnił, że od początku protestu, młoda aktywistka współpracowała z działającą w mediach społecznościowych, lobbystyczną firmą "We don't have time".
Greta przez kilka miesięcy pełniła funkcję doradczyni powołanej przez nią fundacji. W prospekcie emisyjnym spółki jej wizerunek wykorzystano 14 razy. Kilka dni po publikacji artykułu w Svenska Dagbladet, Greta postanowiła opuścić fundację.

Radio Szczecin