Strażacy walczą z pożarami na południu Francji. Według tamtejszych władz, część z nich została wywołana celowo.
Strażacy w Prowansji walczą z nawrotem pożaru, który wcześniej strawił niemal 500 hektarów lasów i zarośli. Żywioł szaleje w pobliżu oddalonej o 15 kilometrów miejscowości Nimes.
W akcji gaszenia ognia bierze udział 350 strażaków wspieranych z powietrza samolotami rozsypującymi specjalne środki. 200 osób ewakuowano. Miejscowe drogi są nieprzejezdne.
Tymczasem w odległości 20 kilometrów od Montpellier pożar strawił kilkadziesiąt hektarów. Spłonęły cztery domy. Kilkanaście innych zostało uszkodzonych. Kilkadziesiąt osób ewakuowano. Ogień się rozprzestrzeniał z powodu silnego wiatru. W ciągu doby ponad 200 strażaków w tym rejonie Francji interweniowało 30 razy przy gaszeniu pożarów lasów i zarośli.
Najczęściej ogień jest zaprószony przez nieostrożność, na przykład przez wyrzucenie niedopałka papierosa z samochodu. Niekiedy jednak jest wynikiem celowego podpalenia.
Ze względu na zagrożenie pożarami większość lasów w tym rejonie Francji oraz park narodowy Calanques są zamknięte dla turystów.
W akcji gaszenia ognia bierze udział 350 strażaków wspieranych z powietrza samolotami rozsypującymi specjalne środki. 200 osób ewakuowano. Miejscowe drogi są nieprzejezdne.
Tymczasem w odległości 20 kilometrów od Montpellier pożar strawił kilkadziesiąt hektarów. Spłonęły cztery domy. Kilkanaście innych zostało uszkodzonych. Kilkadziesiąt osób ewakuowano. Ogień się rozprzestrzeniał z powodu silnego wiatru. W ciągu doby ponad 200 strażaków w tym rejonie Francji interweniowało 30 razy przy gaszeniu pożarów lasów i zarośli.
Najczęściej ogień jest zaprószony przez nieostrożność, na przykład przez wyrzucenie niedopałka papierosa z samochodu. Niekiedy jednak jest wynikiem celowego podpalenia.
Ze względu na zagrożenie pożarami większość lasów w tym rejonie Francji oraz park narodowy Calanques są zamknięte dla turystów.

Radio Szczecin