Sąd Krajowy w Hamburgu potwierdził, że 17 października rozpoczyna się proces byłego SS-mana, którego hamburska prokuratura oskarża o współudział w zamordowaniu co najmniej 5230 osób.
Oskarżony w czasie drugiej wojny światowej był strażnikiem w niemieckim obozie koncentracyjnym w Stutthofie. 92-letni dziś mężczyzna od sierpnia 1944 roku do kwietnia 1945 roku pełnił służbę jako strażnik w KL Stutthof. Jako siedemnastolatek na ochotnika zapisał się do formacji SS. Podczas przesłuchania w prokuraturze Bruno D. bagatelizował swój udział w maszynie śmierci w obozie koncentracyjnym. Nigdy nie przyznał się do winy.
Oskarżający go prokurator Lars Mahnke w akcie oskarżenia napisał, że bez udziału uzbrojonych strażników takich jak Bruno D. dokonywanie zbrodni w obozie nie byłyby możliwe. Także historyk Stefan Hoerdler powiedział, że strażnicy obozowi stanowili bardzo ważne ogniwo w prawidłowym funkcjonowaniu obozu koncentracyjnego.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników lub pracowników obozów koncentracyjnych, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka - strażnika w obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia, mimo braku bezpośrednich dowodów jego winy.
Oskarżający go prokurator Lars Mahnke w akcie oskarżenia napisał, że bez udziału uzbrojonych strażników takich jak Bruno D. dokonywanie zbrodni w obozie nie byłyby możliwe. Także historyk Stefan Hoerdler powiedział, że strażnicy obozowi stanowili bardzo ważne ogniwo w prawidłowym funkcjonowaniu obozu koncentracyjnego.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników lub pracowników obozów koncentracyjnych, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka - strażnika w obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia, mimo braku bezpośrednich dowodów jego winy.

Radio Szczecin