Wszystko wskazuje na to, że to było rozszerzone samobójstwo - takie są najnowsze ustalenia w sprawie wybuchu gazu w domu przy ulicy Kasztanowej w Białymstoku.
Zginęły cztery osoby: 10-letnia dziewczynka, jej rodzice i babcia.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 3 osoby zginęły nie od wybuchu, a od ciosów nożem. Potem napastnik się powiesił - informuje rzecznik podlaskiej policji podinspektor Tomasz Krupa. Krupa dodał, że z rodziny przeżyła 22-letnia córka, której nie było w tym czasie w domu.
Rzecznik białostockiej straży pożarnej, młodszy brygadier Paweł Ostrowski powiedział w TVPInfo, że pożar w budynku został opanowany, a teraz trwa sprawdzanie stanu domu jednorodzinnego.
- Otrzymaliśmy informację o tym, że w budynku jednorodzinnym wybuchł gaz. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, faktycznie w budynku był pożar, okna i drzwi zostały wyrzucone na zewnątrz. Na ulicy mężczyzna reanimował dziewczynkę. Kiedy strażacy weszli do środka, zakręcili gaz i znaleźli w budynku trzy kolejne dorosłe osoby bez czynności życiowych. Mimo prowadzonej resuscytacji niestety nie przewrócono im czynności życiowych - dodał Ostrowski.
Okoliczności tego zdarzenia badają policjanci, którzy cały czas są na miejscu tragedii.
W akcji ratowniczo-gaśniczej brało udział w sumie 10 jednostek straży pożarnej.
- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że 3 osoby zginęły nie od wybuchu, a od ciosów nożem. Potem napastnik się powiesił - informuje rzecznik podlaskiej policji podinspektor Tomasz Krupa. Krupa dodał, że z rodziny przeżyła 22-letnia córka, której nie było w tym czasie w domu.
Rzecznik białostockiej straży pożarnej, młodszy brygadier Paweł Ostrowski powiedział w TVPInfo, że pożar w budynku został opanowany, a teraz trwa sprawdzanie stanu domu jednorodzinnego.
- Otrzymaliśmy informację o tym, że w budynku jednorodzinnym wybuchł gaz. Kiedy strażacy przyjechali na miejsce, faktycznie w budynku był pożar, okna i drzwi zostały wyrzucone na zewnątrz. Na ulicy mężczyzna reanimował dziewczynkę. Kiedy strażacy weszli do środka, zakręcili gaz i znaleźli w budynku trzy kolejne dorosłe osoby bez czynności życiowych. Mimo prowadzonej resuscytacji niestety nie przewrócono im czynności życiowych - dodał Ostrowski.
Okoliczności tego zdarzenia badają policjanci, którzy cały czas są na miejscu tragedii.
W akcji ratowniczo-gaśniczej brało udział w sumie 10 jednostek straży pożarnej.

Radio Szczecin
