5 września jest obchodzony Dzień Żołnierza Górnika, upamiętniający osoby represjonowane wcielone do Wojskowych Batalionów Górniczych.
Jednostki te utworzone w Polsce rządzonej przez komunistów, funkcjonowały w latach 1949-1959. Był to system zastępczej służby wojskowej, do której kierowano młodych poborowych, uznanych przez władze za niebezpiecznych dla wprowadzanego ustroju.
Wśród skierowanych do pracy w kopalniach znaleźli się między innymi: członkowie organizacji niepodległościowych i antykomunistycznych, młodzi z rodzin inteligenckich.
Do kopalń trafiali uczestnicy Powstania Warszawskiego, członkowie Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, synowie powstańców śląskich, czy repatriantów z Kresów.
Kierowanie do kopalni było jedną z form represji na polskich środowiskach patriotycznych - przypominał szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jan
Józef Kasprzyk.
- Komuniści zakładali, że uda im się stłamsić ducha tych młodych ludzi, którzy ukształtowanie byli w rodzinach patriotycznych i że w ten sposób dokonają na wzór sowiecki reedukacji. To się nie udało - zaznaczył.
Warunki pracy w kopalniach były potworne - wspominał Henryk Wadecki.
- Pracowaliśmy tam jako niewolnicy, byliśmy gorzej traktowani od więźniów - ocenił.
Kazimierz Bostek wspominał o ofierze, jaką ponieśli wcieleni do wojskowych batalionów górniczych.
- W kopalniach zginęły setki naszych kolegów i tysiące spośród nas wróciło okaleczonymi. Niezliczonym tysiącom odebrano gospodarstwa i warsztaty - podkreślił.
W szczytowym okresie roku 1956 w Wojskowym Korpusie Górniczym znajdowało się około 3,5 tysiąca żołnierzy.
Instytut Pamięci Narodowej uznał za zbrodnię komunistyczną system represji, któremu podlegali żołnierze górnicy. Odpowiedzialnością za jego utworzenie zostali obarczeni: ówczesny minister obrony narodowej, Konstanty Rokossowski, wiceminister obrony, Edward Ochab oraz szef sztabu generalnego, generał Władysław Korczyc.
Wśród skierowanych do pracy w kopalniach znaleźli się między innymi: członkowie organizacji niepodległościowych i antykomunistycznych, młodzi z rodzin inteligenckich.
Do kopalń trafiali uczestnicy Powstania Warszawskiego, członkowie Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, synowie powstańców śląskich, czy repatriantów z Kresów.
Kierowanie do kopalni było jedną z form represji na polskich środowiskach patriotycznych - przypominał szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jan
Józef Kasprzyk.
- Komuniści zakładali, że uda im się stłamsić ducha tych młodych ludzi, którzy ukształtowanie byli w rodzinach patriotycznych i że w ten sposób dokonają na wzór sowiecki reedukacji. To się nie udało - zaznaczył.
Warunki pracy w kopalniach były potworne - wspominał Henryk Wadecki.
- Pracowaliśmy tam jako niewolnicy, byliśmy gorzej traktowani od więźniów - ocenił.
Kazimierz Bostek wspominał o ofierze, jaką ponieśli wcieleni do wojskowych batalionów górniczych.
- W kopalniach zginęły setki naszych kolegów i tysiące spośród nas wróciło okaleczonymi. Niezliczonym tysiącom odebrano gospodarstwa i warsztaty - podkreślił.
W szczytowym okresie roku 1956 w Wojskowym Korpusie Górniczym znajdowało się około 3,5 tysiąca żołnierzy.
Instytut Pamięci Narodowej uznał za zbrodnię komunistyczną system represji, któremu podlegali żołnierze górnicy. Odpowiedzialnością za jego utworzenie zostali obarczeni: ówczesny minister obrony narodowej, Konstanty Rokossowski, wiceminister obrony, Edward Ochab oraz szef sztabu generalnego, generał Władysław Korczyc.

Radio Szczecin