Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz powiedział, że na sytuację w Górskim Karabachu patrzy ze smutkiem i obawą, iż konflikt może się rozlać.
Od tygodnia armia Azerbejdżanu atakuje pozycje miejscowej ludności i jednostek Armenii.
Marcin Przydacz, który był gościem TVP Info, powtórzył apel o uspokojenie sytuacji w Górskim Karabachu i powrót do rozmów pokojowych.
Wiceminister przypomniał, że na potrzeby mediacji istnieje Grupa Mińska w ramach OBWE.
- Są pełnomocnicy do udrożniania kanałów. Więc my naszych azerskich, ormiańskich partnerów bardzo prosimy o to, żeby zasiąść z powrotem do rozmów. Natomiast widać ewidentnie, że ten konflikt jest przepełniony bardzo złymi emocjami i może się szybko nie skończyć - powiedział Marcin Przydacz.
W Górskim Karabachu kolejną noc słychać było strzały. Walczący informują o ofiarach i rannych, zarówno wśród żołnierzy, jak i cywilów. Azerbejdżan wykorzystuje lotnictwo, w tym śmigłowce i drony. Władze Armenii twierdzą, że część latającego sprzętu dostarcza azerbejdżańskiej armii, wspierająca jej działania Turcja.
Przedstawiciele Armenii i Azerbejdżanu zapowiadają, że usiądą do stołu, gdy w Górskim Karabachu zamilkną karabiny i nie będzie tam ani jednego żołnierza strony przeciwnej.
O zaprzestanie walk i podjęcie negocjacji apeluje do władz w Erywaniu i Baku międzynarodowa społeczność.
Marcin Przydacz, który był gościem TVP Info, powtórzył apel o uspokojenie sytuacji w Górskim Karabachu i powrót do rozmów pokojowych.
Wiceminister przypomniał, że na potrzeby mediacji istnieje Grupa Mińska w ramach OBWE.
- Są pełnomocnicy do udrożniania kanałów. Więc my naszych azerskich, ormiańskich partnerów bardzo prosimy o to, żeby zasiąść z powrotem do rozmów. Natomiast widać ewidentnie, że ten konflikt jest przepełniony bardzo złymi emocjami i może się szybko nie skończyć - powiedział Marcin Przydacz.
W Górskim Karabachu kolejną noc słychać było strzały. Walczący informują o ofiarach i rannych, zarówno wśród żołnierzy, jak i cywilów. Azerbejdżan wykorzystuje lotnictwo, w tym śmigłowce i drony. Władze Armenii twierdzą, że część latającego sprzętu dostarcza azerbejdżańskiej armii, wspierająca jej działania Turcja.
Przedstawiciele Armenii i Azerbejdżanu zapowiadają, że usiądą do stołu, gdy w Górskim Karabachu zamilkną karabiny i nie będzie tam ani jednego żołnierza strony przeciwnej.
O zaprzestanie walk i podjęcie negocjacji apeluje do władz w Erywaniu i Baku międzynarodowa społeczność.

Radio Szczecin