Rząd federalny Niemiec przyznał, że niemiecka policja podczas starć z demonstrantami coraz częściej używa gazu pieprzowego oraz paralizatorów.
Ponadto Niemcy sprzedają do wielu państw zarówno ten gaz, jak i urządzenia do jego rozpylania. Niemieckie prawo całkowicie zabrania eksportu broni i materiałów bojowych w rejony gdzie trwają działania wojenne lub do państw totalitarnych. Pozarządowe organizacje humanitarne i ochrony praw człowieka, wspólnie od lat oskarżają rząd o łamanie tego prawa.
Poseł partii lewicowej Michel Brandt zdecydowanie sprzeciwia się stosowania gazu pieprzowego oraz paralizatorów przez policję w Niemczech. - Masowe wykorzystywanie uzbrojonej policji federalnej przeciwko obywatelom jest niedopuszczalne - powiedział Brandt i przypomniał, że konstytucja gwarantuje wolność zgromadzeń. Statystyki potwierdzają, że niemiecka policja federalna kupuje coraz więcej gazu pieprzowego.
Brandt ujawnił, że niemieckie firmy w latach 2017-2019 wyeksportowały półtora miliona urządzeń rozpylających oraz ponad 5 ton czystej substancji żrącej jaką jest kapsaicyna, wykorzystywana w gazach pieprzowych. Substancje te trafiały do takich niedemokratycznych krajów jak: Chiny, Rosja, Somalia, czy Tunezja.
Poseł partii lewicowej Michel Brandt zdecydowanie sprzeciwia się stosowania gazu pieprzowego oraz paralizatorów przez policję w Niemczech. - Masowe wykorzystywanie uzbrojonej policji federalnej przeciwko obywatelom jest niedopuszczalne - powiedział Brandt i przypomniał, że konstytucja gwarantuje wolność zgromadzeń. Statystyki potwierdzają, że niemiecka policja federalna kupuje coraz więcej gazu pieprzowego.
Brandt ujawnił, że niemieckie firmy w latach 2017-2019 wyeksportowały półtora miliona urządzeń rozpylających oraz ponad 5 ton czystej substancji żrącej jaką jest kapsaicyna, wykorzystywana w gazach pieprzowych. Substancje te trafiały do takich niedemokratycznych krajów jak: Chiny, Rosja, Somalia, czy Tunezja.

Radio Szczecin