Miasto zalała tzw. aqua alta, czyli "wysoka woda", bo nie zadziałał system barier tamy "Mojżesz". W ciągu ostatnich kilku dni podczas dużych przypływów tama funkcjonowała sprawnie.
Wysoka woda w Wenecji zalała najniżej położone części miasta, do których należy plac świętego Marka. Zaskoczyła właścicieli lokali - wielu mówi o stratach sięgających tysięcy euro. Woda podniosła się do poziomu 138 cm, tymczasem tama powinna zacząć pracować przy 130 cm.
"Jesteśmy wciąż w fazie eksperymentów" - tłumaczy Cinzia Zincone, nadzorująca działalność tamy z ramienia ministerstwa infrastruktury. Wszystko dlatego, że Centrum badań przypływów przewidziało niższy poziom wody i dane zweryfikowało zbyt późno. Aby grodzie zaczęły się podnosić, alarm powinien zostać ogłoszony 48 godzin wcześniej ze względu na konieczność zatrzymania ruchu w porcie. Tymczasem woda wciąż się podnosiła, ponieważ wiał wyjątkowo silny wiatr sirocco znad Chorwacji, który wpychał wodę na lagunę.
"Jesteśmy wciąż w fazie eksperymentów" - tłumaczy Cinzia Zincone, nadzorująca działalność tamy z ramienia ministerstwa infrastruktury. Wszystko dlatego, że Centrum badań przypływów przewidziało niższy poziom wody i dane zweryfikowało zbyt późno. Aby grodzie zaczęły się podnosić, alarm powinien zostać ogłoszony 48 godzin wcześniej ze względu na konieczność zatrzymania ruchu w porcie. Tymczasem woda wciąż się podnosiła, ponieważ wiał wyjątkowo silny wiatr sirocco znad Chorwacji, który wpychał wodę na lagunę.

Radio Szczecin