Od poniedziałku w związku z wprowadzonymi obostrzeniami nie będzie można użytkować wyciągów oraz tras narciarskich.
Na razie narciarze mogą korzystać z infrastruktury przy zachowaniu określonych zasad sanitarnych. To między innymi limit osób na stokach, a w gondolach i na krzesełkach obok siebie nie mogą jeździć obce sobie osoby.
Brak turystów w ośrodkach narciarskich oznacza straty nie tylko dla właścicieli stoków i hoteli - mówi Katarzyna Strama z Centrum Szkoleń Narciarskich „Nosal” w Zakopanem.
- Straty finansowe - nie tylko dla obiektu - będą duże. To straty dla ludzi, którzy pracują sezonowo; na naszym, niewielkim zresztą obiekcie, pracuje 150 osób. Te osoby nie mogły się doczekać sezonu, bo ledwie "wiązały koniec z końcem" więc ta wiadomość będzie dla nich bardzo zła - powiedziała.
Strama dodaje, że okres świąt i Nowego Roku był szczytem sezonu turystycznego.
- Jeżeli chodzi o Święta i Nowy Rok to jest to czas w ośrodkach narciarskich, gdzie "nie ma gdzie igły wbić". To standard; to czas, gdzie ludzie i stacje utrzymują się przez cały rok. Nietrudno sobie wyobrazić jakie straty będzie generował miesiąc zamknięcia - dodała.
A sami narciarze?
- To ostatnie dni w tym roku tego "nartowania". - I tak było słabo z pogodą. Trzeba było zatrzymać ludzi w domu..., żeby nie jeździli. - Musimy się poruszać na świeżym powietrzu. - Tylko do końca tygodnia, po niedzieli ma się to zmienić. - Niestety, będziemy się musieli z tym pogodzić, ale oczekujemy poprawy - mówili narciarze.
Od 28 grudnia do 17 stycznia stoki, trasy i wyciągi narciarskie będą zamknięte dla amatorów sportów zimowych.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział pomoc dla przedsiębiorców oraz specjalną tarczę dla branży turystycznej w południowej Polsce - regionu, który szczególnie ucierpi na nowych obostrzeniach. Ma również powstać tarcza dla gmin i powiatów, które poniosą największe straty.
Brak turystów w ośrodkach narciarskich oznacza straty nie tylko dla właścicieli stoków i hoteli - mówi Katarzyna Strama z Centrum Szkoleń Narciarskich „Nosal” w Zakopanem.
- Straty finansowe - nie tylko dla obiektu - będą duże. To straty dla ludzi, którzy pracują sezonowo; na naszym, niewielkim zresztą obiekcie, pracuje 150 osób. Te osoby nie mogły się doczekać sezonu, bo ledwie "wiązały koniec z końcem" więc ta wiadomość będzie dla nich bardzo zła - powiedziała.
Strama dodaje, że okres świąt i Nowego Roku był szczytem sezonu turystycznego.
- Jeżeli chodzi o Święta i Nowy Rok to jest to czas w ośrodkach narciarskich, gdzie "nie ma gdzie igły wbić". To standard; to czas, gdzie ludzie i stacje utrzymują się przez cały rok. Nietrudno sobie wyobrazić jakie straty będzie generował miesiąc zamknięcia - dodała.
A sami narciarze?
- To ostatnie dni w tym roku tego "nartowania". - I tak było słabo z pogodą. Trzeba było zatrzymać ludzi w domu..., żeby nie jeździli. - Musimy się poruszać na świeżym powietrzu. - Tylko do końca tygodnia, po niedzieli ma się to zmienić. - Niestety, będziemy się musieli z tym pogodzić, ale oczekujemy poprawy - mówili narciarze.
Od 28 grudnia do 17 stycznia stoki, trasy i wyciągi narciarskie będą zamknięte dla amatorów sportów zimowych.
Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział pomoc dla przedsiębiorców oraz specjalną tarczę dla branży turystycznej w południowej Polsce - regionu, który szczególnie ucierpi na nowych obostrzeniach. Ma również powstać tarcza dla gmin i powiatów, które poniosą największe straty.
- To ostatnie dni w tym roku tego "nartowania". - I tak było słabo z pogodą. Trzeba było zatrzymać ludzi w domu..., żeby nie jeździli. - Musimy się poruszać na świeżym powietrzu. - Tylko do końca tygodnia, po niedzieli ma się to zmienić. - Niestety, będziemy się musieli z tym pogodzić, ale oczekujemy poprawy - mówili narciarze.
- Straty finansowe - nie tylko dla obiektu - będą duże. To straty dla ludzi, którzy pracują sezonowo; na naszym, niewielkim zresztą obiekcie, pracuje 150 osób. Te osoby nie mogły się doczekać sezonu, bo ledwie "wiązały koniec z końcem" więc ta wiadomość będzie dla nich bardzo zła - powiedziała.

Radio Szczecin