Prokuratura w miejscowości Neuruppin wniosła oskarżenie wobec byłego strażnika niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KZ Sachsenhausen. Prokurator zarzuca mu współudział w zamordowaniu minimum 3518 ludzi.
Mężczyzna był strażnikiem w obozie w latach 1942-1945. Oskarżony ma obecnie 100 lat. Nie ujawniono jego nazwiska.
Prokuratura uznała, że mężczyzna pomimo swojego wieku, jest zdolny do występowania przed sądem i zarzuciła byłemu esesmanowi świadomy i dobrowolny współudział w zamordowaniu co najmniej 3518 osób. Oskarżony w czasie drugiej wojny światowej był strażnikiem w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen.
Z postawienia byłemu esesmanowi zarzutów zadowolenie nie kryją organizacje żydowskie.
- Proces ten jest dla ocalałych z niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady ważnym przykładem, że sprawiedliwość nie ma daty ważności. Nawet podeszły wiek zbrodniarzy z SS nie może zakończyć ich ścigania – powiedział wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników oraz pracowników obozów koncentracyjnych, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka - strażnika w niemieckim obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia - mimo braku bezpośrednich dowodów jego osobistej winy.
Część niemieckich gazet oraz opina publiczna zadaje pytanie: czy dzisiejsze oskarżenie to spóźniona, ale jednak sprawiedliwość, czy już znęcanie się nad 100 letnim starcem?
Kilka dni temu w Itzehoe pod Hamburgiem, oskarżona o współudział w zamordowaniu kilku tysięcy osób została 95-letnia Irmgard F. W czasie wojny pracowała jako sekretarka w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym KL Stutthof.
Prokuratura uznała, że mężczyzna pomimo swojego wieku, jest zdolny do występowania przed sądem i zarzuciła byłemu esesmanowi świadomy i dobrowolny współudział w zamordowaniu co najmniej 3518 osób. Oskarżony w czasie drugiej wojny światowej był strażnikiem w niemieckim obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen.
Z postawienia byłemu esesmanowi zarzutów zadowolenie nie kryją organizacje żydowskie.
- Proces ten jest dla ocalałych z niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady ważnym przykładem, że sprawiedliwość nie ma daty ważności. Nawet podeszły wiek zbrodniarzy z SS nie może zakończyć ich ścigania – powiedział wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników oraz pracowników obozów koncentracyjnych, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka - strażnika w niemieckim obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia - mimo braku bezpośrednich dowodów jego osobistej winy.
Część niemieckich gazet oraz opina publiczna zadaje pytanie: czy dzisiejsze oskarżenie to spóźniona, ale jednak sprawiedliwość, czy już znęcanie się nad 100 letnim starcem?
Kilka dni temu w Itzehoe pod Hamburgiem, oskarżona o współudział w zamordowaniu kilku tysięcy osób została 95-letnia Irmgard F. W czasie wojny pracowała jako sekretarka w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym KL Stutthof.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Po II WŚ Niemcy nie zrobili NIC aby ukarać zbrodniarzy ! Dzisiejsze oskarżenia tych ludzi na skraju swojego życia to nic innego jak ocieplanie wizerunku Niemiec. Wiedzą bardzo dobrze że ci ludzie nie dożyją procesów ; co więcej - oni się nigdy i nigdzie nie ukrywali a ich nazwiska i zbrodnie były znane wszystkim tylko nie Niemcom ! Dzisiejsza pokazówka świadczy tylko o tym że polityka niemiecka nie zmieniła się od wojny i dalej idą "po trupach do celu" jaki sobie kiedyś postawili ; czyli dominacja w Europie !!
"Część niemieckich gazet oraz opina publiczna zadaje pytanie: czy dzisiejsze oskarżenie to spóźniona, ale jednak sprawiedliwość, czy już znęcanie się nad 100 letnim starcem?" - czy ten strażnik miał takie dylematy w trakcie wojny? Interesowało go, czy to co robi, to praca czy znęcanie się?

Radio Szczecin
