W nocy z poniedziałku na wtorek nieznani sprawcy podpalili samochód należący do pracownika ambasady RP w Niemczech. Samochód, który posiadał numery dyplomatyczne, doszczętnie spłonął. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Do zdarzania doszło w dzielnicy Charlottenburg, zamieszkałej przez dyplomatów w zachodniej części Berlina. W rozmowie z Radiem Szczecin rzecznik prasowy polskiej ambasady Dariusz Pawłoś powiedział, że pomimo, iż w akcji gaśniczej uczestniczyły dwie załogi strażackie, pojazd został całkowicie zniszczony.
- Samochód marki Opel posiadał dyplomatyczne tablice rejestracyjne oraz oznaczenie CD, czyli Korpus Dyplomatyczny. Pan ambasador mówi, że być może jest to atak zwykłego wandalizmu. Okoliczności podpalenie bada obecnie berlińska policja, a polska placówka jest w stałym kontakcie z ich oficerem łącznikowym, odpowiedzialnym za ochronę placówek dyplomatycznych - mówi Pawłoś.
Sprawę prowadzi oddział ds. podpaleń berlińskiej policji.
Kilkanaście dni temu także ciągle nieznani sprawcy zniszczyli w berlińskiej Bazylice św. Jana Chrzciciela wystawę poświęconą Janowi Pawłowi II. Wymalowane znaki "błyskawicy" na wystawie sugerowały, że za tamtym czynem stali zwolennicy strajku kobiet.
- Samochód marki Opel posiadał dyplomatyczne tablice rejestracyjne oraz oznaczenie CD, czyli Korpus Dyplomatyczny. Pan ambasador mówi, że być może jest to atak zwykłego wandalizmu. Okoliczności podpalenie bada obecnie berlińska policja, a polska placówka jest w stałym kontakcie z ich oficerem łącznikowym, odpowiedzialnym za ochronę placówek dyplomatycznych - mówi Pawłoś.
Sprawę prowadzi oddział ds. podpaleń berlińskiej policji.
Kilkanaście dni temu także ciągle nieznani sprawcy zniszczyli w berlińskiej Bazylice św. Jana Chrzciciela wystawę poświęconą Janowi Pawłowi II. Wymalowane znaki "błyskawicy" na wystawie sugerowały, że za tamtym czynem stali zwolennicy strajku kobiet.

Radio Szczecin
