Północna część wschodniego wybrzeża USA została zaatakowana przez ogromne opady śniegu.
To sprawiło, że kompletnie nieprzejezdna była międzystanowa autostrada I-95. Setki kierowców ugrzęzło w śnieżnych zaspach na wiele godzin. Dopiero w nocy z wtorku na środę czasu lokalnego, została ona otwarta.
Amerykańskie media podkreślają, że dla niektórych kierowców męka zaczęła się jeszcze w poniedziałek i trwała kilkanaście godzin. Utknęli oni przede wszystkim na odcinku autostrady wynoszącym blisko 80 kilometrów. Drogę blokowały w większości niesprawne ciężarówki w zaśnieżonych i oblodzonych warunkach. Wiele niesprawnych pojazdów musiała zostać usunięta przez specjalne holowniki.
Jennifer Travis w takich warunkach na autostradzie spędziła wiele godzin.
- Wiedzieliśmy o tym, że ma nadejść burza śnieżna, ale prognozy dotyczyły przede wszystkim Wirginii Południowej dlatego zdecydowaliśmy się na jazdę. Nigdy jednak nie doświadczyliśmy czegoś takiego jak teraz, tak ogromnych opadów śniegu. Kierowcy raz odpalali silnik, potem go wyłączali. Wszystko po to aby nagrzać wnętrze samochodu, ale potem wyłączali silnik, aby oszczędzać benzynę. Uwięzieni na drodze ludzie dzielili się jedzeniem i piciem. Niektórzy kierowcy utknęli nawet na 20 godzin. Jeden z samochodów dostawczych, który miał dowieźć chleb, co okazało się niemożliwe, w całości rozdał go potrzebującym którzy utknęli w gigantycznym korku - wspomina Travis.
Amerykańskie media podkreślają, że dla niektórych kierowców męka zaczęła się jeszcze w poniedziałek i trwała kilkanaście godzin. Utknęli oni przede wszystkim na odcinku autostrady wynoszącym blisko 80 kilometrów. Drogę blokowały w większości niesprawne ciężarówki w zaśnieżonych i oblodzonych warunkach. Wiele niesprawnych pojazdów musiała zostać usunięta przez specjalne holowniki.
Jennifer Travis w takich warunkach na autostradzie spędziła wiele godzin.
- Wiedzieliśmy o tym, że ma nadejść burza śnieżna, ale prognozy dotyczyły przede wszystkim Wirginii Południowej dlatego zdecydowaliśmy się na jazdę. Nigdy jednak nie doświadczyliśmy czegoś takiego jak teraz, tak ogromnych opadów śniegu. Kierowcy raz odpalali silnik, potem go wyłączali. Wszystko po to aby nagrzać wnętrze samochodu, ale potem wyłączali silnik, aby oszczędzać benzynę. Uwięzieni na drodze ludzie dzielili się jedzeniem i piciem. Niektórzy kierowcy utknęli nawet na 20 godzin. Jeden z samochodów dostawczych, który miał dowieźć chleb, co okazało się niemożliwe, w całości rozdał go potrzebującym którzy utknęli w gigantycznym korku - wspomina Travis.

Radio Szczecin