Niespotykany atak zimy zabił już w Stanach Zjednoczonych 37 osób.
W stanie Nowy Jork na północy miejscami spadł ponad metr śniegu. W niektórych przypadkach w zasypanych pojazdach ludzie dwa dni czekali na nadejście pomocy. Władze Nowego Jorku zabroniły podróży w zachodniej części tego regionu. Najgorsza sytuacja jest w okolicach Buffalo. Nawet część pojazdów ratowniczych utknęła tam w zaspach.
Sytuację pomagają opanować żołnierze Gwardii Narodowej. W najgorszym momencie podczas świąt blisko dwa miliony ludzi - nawet przez dwie doby - pozbawionych było dopływu energii elektrycznej. Od piątku do niedzieli w całym kraju odwołano 5,5 tysiąca lotów. Prognozuje się, że dzisiaj nie wystartuje z amerykańskich lotnisk minimum 1500 rejsów.
Na północy USA miejscami termometry wskazują od -30, a w Wyoming nawet -50 stopni Celsjusza, taka jest temperatura odczuwalna. Na Florydzie odnotowywane są przymrozki. Rok temu o tej porze na południu stanu termometry wskazywały 27 kresek powyżej zera.

Radio Szczecin