Ponad 50 osób - w dalszym ciągu jest to wstępny bilans - zginęło podczas zimowej świątecznej nawałnicy w Stanach Zjednoczonych. Ponad połowa ofiar śmiertelnych straciła życie w stanie Nowy Jork. Lodowaty front pogodowy - z północy na południe - rozciąga się na długość 3200 kilometrów.
- Przede wszystkim skupiamy się na ratowaniu ludzkiego życia, pracujemy zespołowo. Odgarniamy śnieg, aby dotrzeć do uwięzionych w zaspach śnieżnych kierowców w samochodach. Czyścimy ulice tak, aby były przejezdne i można było przewozić ludzi potrzebujących medycznej pomocy. Współpracujemy też ze służbami energetycznymi, by jak najszybciej przywrócić w mieście energię elektryczną - mówi burmistrz Buffalo Byron Brown.
W trzynastu amerykańskich stanach władze zwróciły się o oszczędzanie przez mieszkańców prądu. Do niektórych miejscowościach na północy kraju nie można dojechać. Zaczyna w nich brakować paliwa i opału.

Radio Szczecin