Brytyjskie służby specjalne zawiodły w sprawie ataku na Manchester Arena - to wniosek z opublikowanej w czwartek kolejnej części oficjalnego raportu, dotyczącego krwawego zamachu islamisty z 2017 roku.
Na koncercie Ariany Grande zginęły 22 osoby, w tym dzieci. Najmłodsza ofiara miała osiem lat. Raport podkreśla, że nie sposób ustalić, czy dałoby się uniknąć ich śmierci, ale - jak mówił szef dochodzenia John Saunders - "istniała realistyczna szansa na zdobycie danych, które mogłyby zapobiec zamachowi". Dodał, że istniały przesłanki, by zakładać, że zamachowiec Salman Abedi może zrobić coś strasznego. Chodziło na przykład o radykalne poglądy jego rodziców czy udział w starciach w Libii.
Dla wielu krewnych ofiar raport to bolesna lektura. "Nigdy wam nie wybaczymy. Nic nie przywróci nam Liama i Chole" - mówiła tuż po publikacji raportu matka dziewiętnastoletniego chłopaka, który tamtego wieczora stracił życie wraz ze swą sympatią.
Szef MI5 wyraził głęboki żal, że jego agencji nie udało się doprowadzić do powstrzymania zamachu. Ataku dokonał dwudziestodwuletni Salman Abedi, który zginął. Jego brat Hashem został skazany na ponad pół wieku więzienia za zachęcanie brata do tego czynu i pomaganie w jego planowaniu. Obaj urodzili się w Wielkiej Brytanii. Ich rodziny pochodzą z Libii.
Na liście ofiar Salmana Abediego jest też dwoje Polaków - dwoje rodziców, którzy przyszli odebrać z koncertu swoje córki.
Dla wielu krewnych ofiar raport to bolesna lektura. "Nigdy wam nie wybaczymy. Nic nie przywróci nam Liama i Chole" - mówiła tuż po publikacji raportu matka dziewiętnastoletniego chłopaka, który tamtego wieczora stracił życie wraz ze swą sympatią.
Szef MI5 wyraził głęboki żal, że jego agencji nie udało się doprowadzić do powstrzymania zamachu. Ataku dokonał dwudziestodwuletni Salman Abedi, który zginął. Jego brat Hashem został skazany na ponad pół wieku więzienia za zachęcanie brata do tego czynu i pomaganie w jego planowaniu. Obaj urodzili się w Wielkiej Brytanii. Ich rodziny pochodzą z Libii.
Na liście ofiar Salmana Abediego jest też dwoje Polaków - dwoje rodziców, którzy przyszli odebrać z koncertu swoje córki.

Radio Szczecin