Niemiecka koalicja zablokowała powołanie w parlamencie komisji śledczej, która zbadałaby udział Olafa Scholza w domniemanych oszustwach podatkowych. Doszło do tego na ostatnim posiedzeniu parlamentu przed wakacjami.
Sprawa dotyczy afery podatkowej cum-ex Jako burmistrz Hamburga Olaf Scholz miał wiedzieć o transakcjach, skutkujących miliardowymi stratami skarbu państwa. Skandal ciągnie się od lat, a śledczy przeszukali nawet jego biuro w hamburskim ratuszu. Posłowie CDU podejrzewają, że obecny kanclerz mógł wiedzieć o umorzeniu podatku w wysokości 47 milionów euro prywatnemu bankowi Warburg. W szafie jego partyjnego kolegi Johannesa Kahrsa, lobbującego na rzecz banku, znaleziono około 200 tysięcy euro w gotówce, co wzbudziło podejrzenie o korupcję.
Chadecy wnioskowali o utworzenie komisji śledczej w Bundestagu, podobną do tej, która bada już sprawę w hamburskim landtagu. Wniosek nie zyskał wymaganej większości w parlamencie, gdyż zablokowała go koalicja rządowa. "Jeśli SPD, FDP i Zieloni nie zmienią decyzji w tej sprawie, będziemy musieli znaleźć inne rozwiązanie. Scholz ma widocznie powody do obaw.
Wniesiemy skargę do Trybunału Konstytucyjnego" - zapowiedział lider opozycji Friedrich Merz. Berliński "Der Tagesspiegel" pisze, że "afera cum-ex" jest niedającym się niczym usprawiedliwić skandalem, wymagającym należytego wyjaśnienia".
Chadecy wnioskowali o utworzenie komisji śledczej w Bundestagu, podobną do tej, która bada już sprawę w hamburskim landtagu. Wniosek nie zyskał wymaganej większości w parlamencie, gdyż zablokowała go koalicja rządowa. "Jeśli SPD, FDP i Zieloni nie zmienią decyzji w tej sprawie, będziemy musieli znaleźć inne rozwiązanie. Scholz ma widocznie powody do obaw.
Wniesiemy skargę do Trybunału Konstytucyjnego" - zapowiedział lider opozycji Friedrich Merz. Berliński "Der Tagesspiegel" pisze, że "afera cum-ex" jest niedającym się niczym usprawiedliwić skandalem, wymagającym należytego wyjaśnienia".

Radio Szczecin