Rosja otworzy lokale wyborcze w swoich zagranicznych przedstawicielstwach. Decyzję w tej sprawie podjęło rosyjskie MSZ.
Wcześniej Kreml sugerował, że nie utworzy komisji wyborczych w krajach uznanych za "nieprzyjazne", a takich Moskwa ma na swojej liście 49. Głosowanie wyznaczono na trzy dni 15,16 i 17 marca.
Rosyjska opozycja już w grudniu uznała wybory za nielegalne. Wezwała jednak swoich zwolenników, aby poszli do lokali wyborczych i oddali głos na dowolnego kandydata, tylko nie na Władimira Putina.
Artiom Ważenkow z opozycyjnego ruchu Otwarta Rosja powiedział Polskiemu Radiu, że chodzi o destabilizację reżimu.
"Sądzę, że możemy wykorzystać ten mechanizm dla sprowokowania kryzysu politycznego. Po drugie możemy pokazać wewnątrz kraju i całemu światu, że nie aż tak wielu jest zwolenników wojny, że ludzie są po prostu zastraszeni i otumanieni, i tak dalej" - podkreślił w rozmowie z Polskim Radiem rosyjski opozycjonista.
Na razie wśród potencjalnych konkurentów Władimira Putina jest tylko jeden, który sprzeciwia się wojnie - to niezależny polityk Boris Nadieżdin. Jednak zdaniem części komentatorów reżim w ostatniej chwili, pod jakimkolwiek pretekstem, może nie dopuścić go do wyborów.
Rosyjska opozycja już w grudniu uznała wybory za nielegalne. Wezwała jednak swoich zwolenników, aby poszli do lokali wyborczych i oddali głos na dowolnego kandydata, tylko nie na Władimira Putina.
Artiom Ważenkow z opozycyjnego ruchu Otwarta Rosja powiedział Polskiemu Radiu, że chodzi o destabilizację reżimu.
"Sądzę, że możemy wykorzystać ten mechanizm dla sprowokowania kryzysu politycznego. Po drugie możemy pokazać wewnątrz kraju i całemu światu, że nie aż tak wielu jest zwolenników wojny, że ludzie są po prostu zastraszeni i otumanieni, i tak dalej" - podkreślił w rozmowie z Polskim Radiem rosyjski opozycjonista.
Na razie wśród potencjalnych konkurentów Władimira Putina jest tylko jeden, który sprzeciwia się wojnie - to niezależny polityk Boris Nadieżdin. Jednak zdaniem części komentatorów reżim w ostatniej chwili, pod jakimkolwiek pretekstem, może nie dopuścić go do wyborów.

Radio Szczecin