Rosyjski Czerwony Krzyż (RCK) jest głęboko uwikłany w machinę wojenną Kremla, zapewniając dzieciom szkolenie wojskowe, współpracując z prokremlowskimi sieciami propagandowymi i rozszerzając działania na okupowane przez Rosję terytoria ukraińskie - wynika ze śledztwa przeprowadzonego przez organizację Follow the Money (FTM).
Już w ubiegłym roku pojawiły się informacje, publikowane m.in. przez rosyjski niezależny serwis informacyjny Meduza, które opisywały działania RCK na okupowanych terytoriach Ukrainy.
Śledztwo FTM wykazało m.in. że osoby podające się za pracowników Czerwonego Krzyża znęcały się nad ukraińskimi jeńcami wojennymi, przetrzymywanymi w obozach jenieckich w obwodzie donieckim.
Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec wezwał w związku z tym Komisję Europejska do nałożenia sankcji na Rosyjski Czerwony Krzyż, a organizacje międzynarodowe - do wyrzucenia go ze swoich struktur.
- Poprzez swoje działania RCK zachęca dzieci do wzięcia udziału w przyszłych konfliktach zbrojnych – naciskał na Brukselę Łubinec, dodając, że RCK „realizuje kaprysy polityczne dyktatorskiego reżimu”.
Mimo tych zarzutów organizacja nadal otrzymuje miliony euro od Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża oraz od Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca.
W ubiegłym roku obie instytucje zasiliły budżet rosyjskiego oddziału Czerwonego Krzyża 13,5 mln euro. Była to kwota dwukrotnie większa od tej, jaką rosyjska organizacja otrzymała w 2022 r., przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Obie te międzynarodowe organizacje są częściowo finansowane przez Komisję Europejską, a także inne organizacje międzynarodowe i stowarzyszenia.
Komisja Europejska poinformowała Follow the Money, że z ponad 458 mln euro, które w latach 2024 i 2025 przekazała łącznie Komitetowi Czerwonego Krzyża i Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca nic nie trafiło do rosyjskiego oddziału.
W śledztwo w sprawie RCK Follow the Media wspierały niemiecka agencja Paper Trail Media, austriacki „Der Standard”, estoński „Delfi”, szwedzki „Expressen” i rosyjska Meduza.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
Śledztwo FTM wykazało m.in. że osoby podające się za pracowników Czerwonego Krzyża znęcały się nad ukraińskimi jeńcami wojennymi, przetrzymywanymi w obozach jenieckich w obwodzie donieckim.
Organizacja z założenia neutralna pomaga też organizować, pamiętającą czasy sowieckie, ogólnokrajową grę wojenną Zarnica (błyskawica), w której dzieci nawet w wieku ośmiu lat uczą się m.in. składać i rozkładać broń oraz obsługiwać drony.
W ubiegłorocznym konkursie uczestniczyły także dzieci ze wszystkich czterech regionów anektowanych przez Kreml w Ukrainie.
Ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec wezwał w związku z tym Komisję Europejska do nałożenia sankcji na Rosyjski Czerwony Krzyż, a organizacje międzynarodowe - do wyrzucenia go ze swoich struktur.
- Poprzez swoje działania RCK zachęca dzieci do wzięcia udziału w przyszłych konfliktach zbrojnych – naciskał na Brukselę Łubinec, dodając, że RCK „realizuje kaprysy polityczne dyktatorskiego reżimu”.
Mimo tych zarzutów organizacja nadal otrzymuje miliony euro od Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża oraz od Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca.
W ubiegłym roku obie instytucje zasiliły budżet rosyjskiego oddziału Czerwonego Krzyża 13,5 mln euro. Była to kwota dwukrotnie większa od tej, jaką rosyjska organizacja otrzymała w 2022 r., przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Obie te międzynarodowe organizacje są częściowo finansowane przez Komisję Europejską, a także inne organizacje międzynarodowe i stowarzyszenia.
Komisja Europejska poinformowała Follow the Money, że z ponad 458 mln euro, które w latach 2024 i 2025 przekazała łącznie Komitetowi Czerwonego Krzyża i Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca nic nie trafiło do rosyjskiego oddziału.
W śledztwo w sprawie RCK Follow the Media wspierały niemiecka agencja Paper Trail Media, austriacki „Der Standard”, estoński „Delfi”, szwedzki „Expressen” i rosyjska Meduza.
Edycja tekstu: Jacek Rujna


Radio Szczecin