Skeletonista Władysław Heraskewycz nie może występować na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w kasku z wizerunkami zabitych przez Rosjan ukraińskich sportowców. Tak zdecydował Międzynarodowy Komitet Olimpijski.
Ukraińskie władze sportowe i państwowe nie zgadają się z tą decyzją. Na czarnym kasku ukraińskiego skeletonisty znalazło się kilkanaście wizerunków, spośród około pół tysiąca zabitych przez Rosjan ukraińskich sportowców. Część z nich zginęła broniąc swojej ojczyzny, część w wyniku rosyjskich ostrzałów obiektów cywilnych, niektórzy to znajomi Władsysława Heraskwycza.
Jak tłumaczył sportowiec w krótkim nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych - chce walczyć na Igrzyskach za nich i to dla niego honor nosić te wizerunki, oraz pokazywać światu jaką cenę Ukraina codziennie płaci w tej krwawej wojnie.
MKOl jednak zabronił Ukraińcowi występowania w kasku z wizerunkami ofiar Rosji i uznał to za prezentowanie politycznej, religijnej lub rasowej propagandy.
Inaczej sprawę widzą ukraińskie władze. Wołodymyr Zełenski napisał, że prawda nie może być niewygodna i nazywana „akcją polityczną”. Jak ocenił, jest to przypomnienie całemu światu, czym jest współczesna Rosja.
Jak tłumaczył sportowiec w krótkim nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych - chce walczyć na Igrzyskach za nich i to dla niego honor nosić te wizerunki, oraz pokazywać światu jaką cenę Ukraina codziennie płaci w tej krwawej wojnie.
MKOl jednak zabronił Ukraińcowi występowania w kasku z wizerunkami ofiar Rosji i uznał to za prezentowanie politycznej, religijnej lub rasowej propagandy.
Inaczej sprawę widzą ukraińskie władze. Wołodymyr Zełenski napisał, że prawda nie może być niewygodna i nazywana „akcją polityczną”. Jak ocenił, jest to przypomnienie całemu światu, czym jest współczesna Rosja.
Edycja tekstu: Michał Król

Radio Szczecin