Brytyjski sąd skazał na dożywotnie więzienie 23-letniego Vickruma Digwę za zabójstwo polskiego studenta Henry’ego Nowaka w Southampton w południowej Anglii.
Sprawa od miesięcy wywołuje poruszenie w Wielkiej Brytanii nie tylko ze względu na brutalność ataku, ale także dlatego, że umierający osiemnastoletni Polak został przez policję potraktowany jak podejrzany, a nie ofiara.
Skazany Vickrum Digwa spędzi w więzieniu co najmniej 21 lat, zanim będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe. Ogłaszając wyrok sędzia William Mousley podkreślił, że nie ma żadnych dowodów na to, by Henry Nowak kierował pod adresem napastnika rasistowskie słowa. Jak zaznaczył, to właśnie fałszywe oskarżenia skazanego sprawiły, że tragedia młodego Polaka odbiła się szerokim echem w całym Królestwie.
Brytyjskie media zwracają uwagę, że jednym z najbardziej poruszających elementów procesu było zachowanie sprawcy już po ataku. Z ustaleń sądu wynika, że zamiast ratować ciężko rannego osiemnastolatka, nagrywał telefonem miejsce zdarzenia i próbował przekonać policjantów, że sam padł ofiarą napaści.
To właśnie przebieg interwencji do dziś budzi ogromne emocje. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, początkowo uwierzyli w wersję przedstawioną przez napastnika i założyli kajdanki ciężko rannemu Henry’emu. Dopiero po chwili okazało się, że młody Polak walczy o życie po zadanych mu ciosach nożem.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Skazany Vickrum Digwa spędzi w więzieniu co najmniej 21 lat, zanim będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe. Ogłaszając wyrok sędzia William Mousley podkreślił, że nie ma żadnych dowodów na to, by Henry Nowak kierował pod adresem napastnika rasistowskie słowa. Jak zaznaczył, to właśnie fałszywe oskarżenia skazanego sprawiły, że tragedia młodego Polaka odbiła się szerokim echem w całym Królestwie.
Brytyjskie media zwracają uwagę, że jednym z najbardziej poruszających elementów procesu było zachowanie sprawcy już po ataku. Z ustaleń sądu wynika, że zamiast ratować ciężko rannego osiemnastolatka, nagrywał telefonem miejsce zdarzenia i próbował przekonać policjantów, że sam padł ofiarą napaści.
To właśnie przebieg interwencji do dziś budzi ogromne emocje. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, początkowo uwierzyli w wersję przedstawioną przez napastnika i założyli kajdanki ciężko rannemu Henry’emu. Dopiero po chwili okazało się, że młody Polak walczy o życie po zadanych mu ciosach nożem.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin