Europejskie koncerny naftowe mocno zarobiły na wojnie w Iranie. Według "The Economist" i Reutersa, ich wyniki są lepsze niż rezultaty amerykańskich rywali. Powodem są handel ropą, zabezpieczenia cenowe i położenie aktywów.
Największa różnica dotyczy handlu ropą. Koncerny BP, Shell i TotalEnergies przez lata zbudowały duże działy tradingu i dlatego w czasie wojny mogą kupować i sprzedawać ropę oraz paliwa tam, gdzie brakuje dostaw. BP podał za pierwszy kwartał 3,2 miliarda dolarów zysku, ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. TotalEnergies zanotował 5,4 miliarda dolarów.
Amerykańskie koncerny mają większą produkcję, ale słabsze możliwości handlowe. „The Economist” pisze też o stratach księgowych na zabezpieczeniach cenowych. Chevron i Exxon musiały je rozpoznać od razu, gdy ceny ropy gwałtownie wzrosły. To osłabiło ich kwartalne wyniki.
Cieśnina Ormuz jest główną drogą eksportu ropy z Zatoki Perskiej. Reuters podaje, że po wybuchu wojny poza rynkiem znalazło się ponad 13 milionów baryłek dziennie, czyli około 13 procent światowej podaży.
Autorka edycji: Joanna Chajdas
Amerykańskie koncerny mają większą produkcję, ale słabsze możliwości handlowe. „The Economist” pisze też o stratach księgowych na zabezpieczeniach cenowych. Chevron i Exxon musiały je rozpoznać od razu, gdy ceny ropy gwałtownie wzrosły. To osłabiło ich kwartalne wyniki.
Cieśnina Ormuz jest główną drogą eksportu ropy z Zatoki Perskiej. Reuters podaje, że po wybuchu wojny poza rynkiem znalazło się ponad 13 milionów baryłek dziennie, czyli około 13 procent światowej podaży.
Autorka edycji: Joanna Chajdas

Radio Szczecin