Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podkreślił w piątek, że uderzenie rosyjskiego drona w budynek mieszkalny w Gałaczu w Rumunii oznacza, że Rosja wciąż jest zagrożeniem i trzeba nadal budować zdolności antydronowe. Musimy budować nasze zdolności i odstraszać Rosję - stwierdził.
Sikorski, pytany na piątkowym briefingu zdarzenie z Gałacza, wyraził solidarność z Rumunią. - Bo niezależnie od przyczyn to jest niedopuszczalne i to oznacza, że Rosja nadal jest zagrożeniem. I to oznacza, że musimy budować nasze zdolności antydronowe, nasze zdolności do odstraszania - powiedział.
Podkreślił, że słyszy w mediach, że Rumunia może zamknie konsulat rosyjski w Konstancy. - To by oznaczało, że Rumunia idzie naszym tropem. Przypominam, że przy tego typu działaniach rosyjskich zamykałem po kolei rosyjskie konsulaty w Poznaniu, Krakowie i Gdańsku. Musimy budować nasze zdolności i odstraszać Rosję - zaznaczył.
Sikorski nawiązał tu do decyzji władz Rumunii, które uznały w piątek za persona na non grata konsula Rosji Andrieja Kosilina, kierującego misją konsularną w mieście Konstanca w południowo-wschodniej części kraju. Dyplomata będzie musiał opuścić terytorium państwa - ogłosił prezydent Rumunii Nicusor Dan. Zamknięty zostanie również konsulat generalny Rosji w Konstancy.
Wcześniej w piątek polskie MSZ wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że Polska „wyraża pełną solidarność z Rumunią po uderzeniu rosyjskiego drona w budynek mieszkalny w Gałaczu”. ”„Działania Putina po raz kolejny pokazują rażące lekceważenie prawa międzynarodowego oraz bezpieczeństwa Europy. Ten incydent przypomina, że rosyjska agresja stanowi bezpośrednie zagrożenie dla państw NATO i ich obywateli” - podkreślił polski resort dyplomacji.
„Dalsze działania będziemy podejmować w ścisłej koordynacji z naszymi Sojusznikami z NATO” - zapowiedziało MSZ.
Solidarność z Rumunią wyrazili też w piątek m.in. prezydent Karol Nawrocki i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz; obaj potępili rosyjski atak.
Ministerstwo obrony w Bukareszcie poinformowało w piątek rano, że rosyjski bezzałogowiec wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w mieście Gałacz, oddalonym o około 20 km od granicy z Ukrainą, powodując pożar. Według wstępnych informacji dwie osoby doznały lekkich obrażeń.
Wcześniej ukraińskie siły powietrzne poinformowały o wykryciu w obwodzie odeskim 16 rosyjskich dronów Shahed kierujących się w stronę portu w mieście Reni, oddalonym o około 20 km od Gałacza.
Stacja BBC podała, powołując się na rumuńskie ministerstwo obrony, że w ciągu ostatnich czterech lat fragmenty rosyjskich dronów spadały na terytorium Rumunii 47 razy, a w wyniku piątkowego incydentu po raz pierwszy poszkodowani zostali obywatele tego kraju.
Podkreślił, że słyszy w mediach, że Rumunia może zamknie konsulat rosyjski w Konstancy. - To by oznaczało, że Rumunia idzie naszym tropem. Przypominam, że przy tego typu działaniach rosyjskich zamykałem po kolei rosyjskie konsulaty w Poznaniu, Krakowie i Gdańsku. Musimy budować nasze zdolności i odstraszać Rosję - zaznaczył.
Sikorski nawiązał tu do decyzji władz Rumunii, które uznały w piątek za persona na non grata konsula Rosji Andrieja Kosilina, kierującego misją konsularną w mieście Konstanca w południowo-wschodniej części kraju. Dyplomata będzie musiał opuścić terytorium państwa - ogłosił prezydent Rumunii Nicusor Dan. Zamknięty zostanie również konsulat generalny Rosji w Konstancy.
Wcześniej w piątek polskie MSZ wydało oświadczenie, w którym podkreślono, że Polska „wyraża pełną solidarność z Rumunią po uderzeniu rosyjskiego drona w budynek mieszkalny w Gałaczu”. ”„Działania Putina po raz kolejny pokazują rażące lekceważenie prawa międzynarodowego oraz bezpieczeństwa Europy. Ten incydent przypomina, że rosyjska agresja stanowi bezpośrednie zagrożenie dla państw NATO i ich obywateli” - podkreślił polski resort dyplomacji.
„Dalsze działania będziemy podejmować w ścisłej koordynacji z naszymi Sojusznikami z NATO” - zapowiedziało MSZ.
Solidarność z Rumunią wyrazili też w piątek m.in. prezydent Karol Nawrocki i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz; obaj potępili rosyjski atak.
Ministerstwo obrony w Bukareszcie poinformowało w piątek rano, że rosyjski bezzałogowiec wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w mieście Gałacz, oddalonym o około 20 km od granicy z Ukrainą, powodując pożar. Według wstępnych informacji dwie osoby doznały lekkich obrażeń.
Wcześniej ukraińskie siły powietrzne poinformowały o wykryciu w obwodzie odeskim 16 rosyjskich dronów Shahed kierujących się w stronę portu w mieście Reni, oddalonym o około 20 km od Gałacza.
Stacja BBC podała, powołując się na rumuńskie ministerstwo obrony, że w ciągu ostatnich czterech lat fragmenty rosyjskich dronów spadały na terytorium Rumunii 47 razy, a w wyniku piątkowego incydentu po raz pierwszy poszkodowani zostali obywatele tego kraju.
Edycja tekstu: Kacper Narodzonek

Radio Szczecin