Korki przy wyjazdach z miast i więcej patroli policji w trasie. Rozpoczyna się "czerwcówka", a policja przypomina, aby wyruszając na długi weekend nie zapominać o zdrowym rozsądku.
Co roku wyjazdy na długie weekendy wyglądają podobnie.
- Rzeczywiście korek zmęczył intensywnie. - No wolno, jak ktoś się śpieszy to ma problem - mówią kierowcy.
Możemy się spodziewać zwiększonego natężenia ruchu, szczególnie na głównych ciągach komunikacyjnych oraz trasach prowadzących do miejsc wypoczynku - mówi komisarz Antoni Rzeczkowski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
- Funkcjonariusze będą czuwać nad płynnością ruchu, reagować na wykroczenia - dodaje Rzeczkowski.
Wicekomendant główny policji nadinspektor Roman Kuster radzi, by nie tylko stosować się do znaków, ale po prostu zwolnić.
- Jadąc 10 mniej z 60 na 50 km na godzinę, o ile wydłuża się droga hamowania. Tak naprawdę ta droga hamowania wielokrotnie myślę, że jest w stanie uratować istnienie ludzi - dodaje Kuster.
W zeszłym roku podczas długiego czerwcowego weekendu na polskich drogach doszło do 340 wypadków drogowych, w których zginęło 21 osób, a 408 zostało rannych.
- Rzeczywiście korek zmęczył intensywnie. - No wolno, jak ktoś się śpieszy to ma problem - mówią kierowcy.
Możemy się spodziewać zwiększonego natężenia ruchu, szczególnie na głównych ciągach komunikacyjnych oraz trasach prowadzących do miejsc wypoczynku - mówi komisarz Antoni Rzeczkowski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.
- Funkcjonariusze będą czuwać nad płynnością ruchu, reagować na wykroczenia - dodaje Rzeczkowski.
Wicekomendant główny policji nadinspektor Roman Kuster radzi, by nie tylko stosować się do znaków, ale po prostu zwolnić.
- Jadąc 10 mniej z 60 na 50 km na godzinę, o ile wydłuża się droga hamowania. Tak naprawdę ta droga hamowania wielokrotnie myślę, że jest w stanie uratować istnienie ludzi - dodaje Kuster.
W zeszłym roku podczas długiego czerwcowego weekendu na polskich drogach doszło do 340 wypadków drogowych, w których zginęło 21 osób, a 408 zostało rannych.
Edycja tekstu: Natalia Chodań

Radio Szczecin
