Chińskie władze w ogniu krytyki, tym razem z powodu ukrywania przez miesiąc informacji o wycieku ropy naftowej z platformy w Zatoce Bohai.
Plama ropy jest dwukrotnie większa od tej, która w ubiegłym roku zanieczyściła morze w pobliżu miasta Dalian.
Do wycieku na polu naftowym oznaczonym jako Penglai 19-3 doszło dwukrotnie: 4 i 17 czerwca. Chińskie władze oficjalnie poinformowały o wycieku dopiero w ostatni wtorek, miesiąc po pierwszej awarii.
Hongkoński dziennik „South China Morning Post" pisze, iż skala skażenia środowiska po wycieku to wciąż obiekt spekulacji mediów i internautów. Władze zapewniają, że sytuacja jest opanowana, jednakże media nie mają dostępu do informacji, które pozwoliłyby na niezależną ocenę. Dziennik przypomina, że chińscy urzędnicy - w szczególności niskiego szczebla - w przeszłości niejednokrotnie ukrywali informacje dotyczące katastrof, czy też bagatelizowali je.
„Nietransparentna władza i państwowe media, które obawiają się skrytykować swego pana to fatalne połączenie" - zauważa w komentarzu redakcyjnym gazeta. Przypomina, że zaledwie w ubiegłym miesiącu chińskie biuro oceaniczne alarmowało, iż co najmniej połowa wód na wschodnim wybrzeżu Chin jest skażona, a sytuacja pogarsza się.
Dziennik konstatuje, że chińskie władze nie odrobiły lekcji ani z wycieku w Zatoce Meksykańskiej, ani też ze skażenia własnych wód przy porcie w Dalian, gdzie w ubiegłym roku doszło do największej tego typu katastrofy w historii Chin
Do wycieku na polu naftowym oznaczonym jako Penglai 19-3 doszło dwukrotnie: 4 i 17 czerwca. Chińskie władze oficjalnie poinformowały o wycieku dopiero w ostatni wtorek, miesiąc po pierwszej awarii.
Hongkoński dziennik „South China Morning Post" pisze, iż skala skażenia środowiska po wycieku to wciąż obiekt spekulacji mediów i internautów. Władze zapewniają, że sytuacja jest opanowana, jednakże media nie mają dostępu do informacji, które pozwoliłyby na niezależną ocenę. Dziennik przypomina, że chińscy urzędnicy - w szczególności niskiego szczebla - w przeszłości niejednokrotnie ukrywali informacje dotyczące katastrof, czy też bagatelizowali je.
„Nietransparentna władza i państwowe media, które obawiają się skrytykować swego pana to fatalne połączenie" - zauważa w komentarzu redakcyjnym gazeta. Przypomina, że zaledwie w ubiegłym miesiącu chińskie biuro oceaniczne alarmowało, iż co najmniej połowa wód na wschodnim wybrzeżu Chin jest skażona, a sytuacja pogarsza się.
Dziennik konstatuje, że chińskie władze nie odrobiły lekcji ani z wycieku w Zatoce Meksykańskiej, ani też ze skażenia własnych wód przy porcie w Dalian, gdzie w ubiegłym roku doszło do największej tego typu katastrofy w historii Chin

Radio Szczecin