Nie będzie greckiego referendum w sprawie europejskiej pomocy przyznanej kilka dni temu Atenom. Poinformował o tym przebywających na szczycie G20 europejskich liderów grecki minister finansów Evangels Venizelos.
Pomysł referendum spowodował panikę na międzynarodowych rynkach finansowych i europejskich salonach politycznych. Przywódcy Francji i Niemiec sugerowali nawet możliwość usunięcia Grecji ze strefy euro, co mogłoby pociągnąć za sobą wyjście Aten z Unii Europejskiej. Okazało się też, że premier Jeorjos Papandreu przedstawił pomysł referendum bez konsultacji z własnymi ministrami, w tym z ministrem finansów.
Rezygnacja z pomysłu referendum nie oznacza jednak końca politycznych kłopotów greckiego rządu. Wieczorem w parlamencie w Atenach zaplanowano głosowanie nad wotum zaufania dla gabinetu premiera Papandreu. Jest prawdopodobne, że przegra on to głosowanie, a jego partia stworzy przejściowy rząd razem z obecną opozycją, w tym z liderem Nowej Demokracji Antonisem Samarasem.
Przewodnicząca innej partii opozycyjnej Sojuszu Demokratycznego Dora Bakogianni podkreśla, że liderzy rządu i opozycji muszą dogadać się - dla dobra Grecji. "Decyzja musi być podjęta zarówno przez pana Papandreu, jak i pana Samarasa. Pora by pokazali dojrzałość, której dotąd im brakowało. Oni wiedzą, że jesteśmy na ślepej uliczce. Wiedzą, że muszą przestać myśleć przez pryzmat partyjnego interesu, a zacząć myśleć o narodowym interesie Grecji - - powiedziała Bakogianni.
Rządzący Grecją socjaliści mają 152 mandaty w 300-osobowym parlamencie. Kiedy powstał pomysł przeprowadzenia referendum, co najmniej kilku deputowanych partii socjalistycznej zapowiedziało na dzisiejszy wieczór głosowanie przeciwko rządowi. Część z nich mówi teraz, że po odrzuceniu pomysłu referendum zagłosują za rządem. Gabinet Papandreu wciąż jednak wydaje się nie mieć wystarczającego poparcia, by otrzymać wotum zaufania.
Rezygnacja z pomysłu referendum nie oznacza jednak końca politycznych kłopotów greckiego rządu. Wieczorem w parlamencie w Atenach zaplanowano głosowanie nad wotum zaufania dla gabinetu premiera Papandreu. Jest prawdopodobne, że przegra on to głosowanie, a jego partia stworzy przejściowy rząd razem z obecną opozycją, w tym z liderem Nowej Demokracji Antonisem Samarasem.
Przewodnicząca innej partii opozycyjnej Sojuszu Demokratycznego Dora Bakogianni podkreśla, że liderzy rządu i opozycji muszą dogadać się - dla dobra Grecji. "Decyzja musi być podjęta zarówno przez pana Papandreu, jak i pana Samarasa. Pora by pokazali dojrzałość, której dotąd im brakowało. Oni wiedzą, że jesteśmy na ślepej uliczce. Wiedzą, że muszą przestać myśleć przez pryzmat partyjnego interesu, a zacząć myśleć o narodowym interesie Grecji - - powiedziała Bakogianni.
Rządzący Grecją socjaliści mają 152 mandaty w 300-osobowym parlamencie. Kiedy powstał pomysł przeprowadzenia referendum, co najmniej kilku deputowanych partii socjalistycznej zapowiedziało na dzisiejszy wieczór głosowanie przeciwko rządowi. Część z nich mówi teraz, że po odrzuceniu pomysłu referendum zagłosują za rządem. Gabinet Papandreu wciąż jednak wydaje się nie mieć wystarczającego poparcia, by otrzymać wotum zaufania.

Radio Szczecin