Włoskie obligacje są coraz tańsze, a giełda w Mediolanie leci w dół. Tak wygląda kolejny dzień kryzysu politycznego we Włoszech, mimo ogłoszenia przez Silvio Berlusconiego zamiaru rezygnacji ze stanowiska premiera, czego domagały się rynki.
10-letnie obligacje Włoch oprocentowane są już na poziomie 7,34 procent, wczoraj włoski rząd musiał płacić 6,7 procent od pożyczonego kapitału, a jeszcze kilka miesięcy temu mniej niż 5 procent. Dla porównania niemieckie obligacje wyceniane są na 1,8 procent. Obawy rynków o wypłacalność Włoch, zadłużonych na 1,9 bln euro i zmuszonych w przyszłym roku zrefinansować 300 mld euro długu, przenoszą się na giełdę. Mediolański indeks MIB przed południem tracił około 4 procent, a władze giełdy zawiesiły notowania należącego do Berlusconiego koncernu medialnego Mediaset po spadku cen jego akcji o ponad 9 procent.
Wczoraj przy absencji opozycji, włoski parlament przyjął wykonanie zeszłorocznego budżetu, jednak głosowanie pokazało, że Berlusconi stracił większość. Po tym wieloletni szef włoskiego rządu zapowiedział swoje ustąpienie po przyjęciu przez włoski parlament programu oszczędnościowego. Wykluczył jednak możliwość powstania rządu jedności narodowej i zapowiedział wybory na początku przyszłego roku.
Wczoraj przy absencji opozycji, włoski parlament przyjął wykonanie zeszłorocznego budżetu, jednak głosowanie pokazało, że Berlusconi stracił większość. Po tym wieloletni szef włoskiego rządu zapowiedział swoje ustąpienie po przyjęciu przez włoski parlament programu oszczędnościowego. Wykluczył jednak możliwość powstania rządu jedności narodowej i zapowiedział wybory na początku przyszłego roku.

Radio Szczecin