Koniec z polowaniem na kierowców w gminie - mieszkaniec Morzyczyna wydał wojnę gminnym strażnikom ustawiającym fotoradar.
Pan Kazimierz Rybka, gdy takie urządzenie pojawia się przy gminnej drodze, kilkadziesiąt metrów przed nim ustawia swój - prowizoryczny, wykonany z drewna, pomalowany na jaskrawożółty kolor. Dzięki temu, kierowca ma czas na to, by zwolnić.
Pan Kazimierz jest zawodowym kierowcą. Przyznaje, że strażnicy kilkukrotnie ukarali go mandatami. Przekroczenia prędkości nie były duże. Jak mówi, o 10-20 kilometrów na godzinę. - Postanowiłem coś zrobić z chowaniem fotoradaru po krzakach i czekaniem, aż wpadnie ofiara i przeciwdziałam temu draństwu - podkreśla pan Kazimierz.
Swój "fotoradar" ustawia albo na własnym aucie albo na rowerze. Mówi, że mieszkańcy gminy sami do niego dzwonią i informują, gdzie danego dnia stoi fotoradar straży.
- Wszystko jest zrobione prowizorycznie, żeby było wesoło. Na pewno moja działalność nie ma ochraniać piratów, ale większość kierowców, którym robiono zdjęcia, to normalni użytkownicy drogi - tłumaczy Rybka.
Komendant Straży Gminnej w Kobylance Robert Sawicki nie uważa, że skuteczność łapania kierowców spadła i całą sprawę podsumowuje krótko.
- Część społeczeństwa jest za, a część przeciw. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo w ruchu drogowym - powiedział Sawicki.
Gminna straż z Kobylanki dysponuje jednym fotoradarem.
Pan Kazimierz jest zawodowym kierowcą. Przyznaje, że strażnicy kilkukrotnie ukarali go mandatami. Przekroczenia prędkości nie były duże. Jak mówi, o 10-20 kilometrów na godzinę. - Postanowiłem coś zrobić z chowaniem fotoradaru po krzakach i czekaniem, aż wpadnie ofiara i przeciwdziałam temu draństwu - podkreśla pan Kazimierz.
Swój "fotoradar" ustawia albo na własnym aucie albo na rowerze. Mówi, że mieszkańcy gminy sami do niego dzwonią i informują, gdzie danego dnia stoi fotoradar straży.
- Wszystko jest zrobione prowizorycznie, żeby było wesoło. Na pewno moja działalność nie ma ochraniać piratów, ale większość kierowców, którym robiono zdjęcia, to normalni użytkownicy drogi - tłumaczy Rybka.
Komendant Straży Gminnej w Kobylance Robert Sawicki nie uważa, że skuteczność łapania kierowców spadła i całą sprawę podsumowuje krótko.
- Część społeczeństwa jest za, a część przeciw. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo w ruchu drogowym - powiedział Sawicki.
Gminna straż z Kobylanki dysponuje jednym fotoradarem.
Dodaj komentarz 3 komentarze
najprościej to zlikwidować tych darmozjadów i dać więcej pieniędzy na policje !!!
"Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo w ruchu drogowym - powiedział Sawicki" po czym bohatersko wyruszył dbać o bezpieczeństwo mieszkańców stawiając radar w krzakach przed znakami teren zabudowany na wlocie do Zieleniewa i wylocie z Morzyczyna oraz Kobylanki bo jak wiadomo - są to najniebezpieczniejsze miejsca w całej gminie ... ;) Człowiek, który publicznie wciska ludziom takie kłamstwa musi nie mieć za grosz honoru.
Stały radary strażaków miejskich w Szczecinie na Gdańskiej przy estakadzie. W obie strony w najbezpieczniejszym miejscu co owocowało u kierowców nadmiernym przywiązaniem do pedału gazu z wiadomymi skutkami finansowymi.
Jakiś 1000 metrów dalej w okolicach basenu górniczego ginęli ludzie w wypadkach.
Z przeciwnej strony ok 1000 metrów wcześniej na podjeździe na estakadę też bywały poważne wypadki...
A może by tak postawić osobie odpowiedzialnej w gminie za decyzję o umiejscawianiu radarów zarzut zaniedbania obowiązków poprzez postawienie ich w niewłaściwych ze względu bezpieczeństwa miejscach? Może nawet zarzut o przyczynienie się wypadków ze skutkiem śmiertelnym? Gdyby radary stały tam, gdzie powinny na Gdańskiej, być może nie zginęłoby kilka osób?
Chyba można to uczynić nawet niejako wstecznie - bo słupów już nie ma co prawda....

Radio Szczecin