Chcą pomagać, ale często po prostu nie potrafią. W Fundacji Mam Marzenie i w Hospicjum św. Jana Ewangelisty w Szczecinie brakuje wolontariuszy.
Obie organizacje wspierają osoby ciężko chore. 7-letni Kacper ma wodogłowie i rozszczep kręgosłupa. W walce z chorobą ma pomóc wyjazd do Disneylandu. Takie wsparcie uzyskało już ponad 500 maluchów w Zachodniopomorskiem. Spełnionych marzeń byłoby więcej, ale brakuje wolontariuszy.
- Jako rodzice chorych dzieci ubolewamy, że tych wolontariuszy jest tak mało. Dużo jest potrzebujących maluszków-choruszków - mówi mama jednego z podopiecznych Fundacji.
- Potrzeba kilkunastu osób do współpracy z dziećmi - mówi Natalia Górska z Fundacji Mam Marzenie. - To nie jest tak, że ci ludzie rezygnują, bo im się nie chcę. Rezygnują, bo wiedzą, że nie dadzą sobie rady, bo to są zbyt duże emocje.
Podobnie jest w szczecińskim hospicjum dla dorosłych. - Brakuje co najmniej 20 osób do pomocy - mówi Kamila Zimnicka z Hospicjum św. Jana Ewangelisty w Szczecinie. - Jeżeli wolontariusz za bardzo zwiąże się z jakimś podopiecznym, może psychicznie nie poradzić sobie.
Obecnie hospicjum zrzesza blisko stu podopiecznych.
- Jako rodzice chorych dzieci ubolewamy, że tych wolontariuszy jest tak mało. Dużo jest potrzebujących maluszków-choruszków - mówi mama jednego z podopiecznych Fundacji.
- Potrzeba kilkunastu osób do współpracy z dziećmi - mówi Natalia Górska z Fundacji Mam Marzenie. - To nie jest tak, że ci ludzie rezygnują, bo im się nie chcę. Rezygnują, bo wiedzą, że nie dadzą sobie rady, bo to są zbyt duże emocje.
Podobnie jest w szczecińskim hospicjum dla dorosłych. - Brakuje co najmniej 20 osób do pomocy - mówi Kamila Zimnicka z Hospicjum św. Jana Ewangelisty w Szczecinie. - Jeżeli wolontariusz za bardzo zwiąże się z jakimś podopiecznym, może psychicznie nie poradzić sobie.
Obecnie hospicjum zrzesza blisko stu podopiecznych.

Radio Szczecin