Urzędnicy powiatowych urzędów pracy nie powinni publikować nieaktualnych ogłoszeń, nie ma takich wytycznych - w ten sposób rzecznik ministra pracy komentuje zmieszanie wokół Centralnej Bazy Ofert.
Na ministerialnej stronie, co sprawdziliśmy, ukazują się nieaktualne oferty pracy.
Zadzwoniliśmy do czterech pośredniaków w regionie. W dwóch oferty, o które zapytaliśmy, były nieaktualne.
- Jak się wprowadzało ofertę pracy, to automatycznie przechodziła na stronę internetową, chociaż nie szukaliśmy pracownika, bo pracodawca składając wniosek wskazał osobę, którą chciał zatrudnić - tłumaczył pracownik jednego z urzędów.
- Oferty są ściągane dla ministerstwa i muszą być - usłyszeliśmy w innym pośredniaku.
Jak mówi rzecznik ministra pracy Janusz Sejmej, ministerstwo nie wydało takiego nakazu. - Pierwsze słyszę, żeby pojawiała się taka konieczność, że ktoś nakazuje wieszanie tego rodzaju informacji - twierdzi Sejmej.
Rzecznik dodaje, że to urzędnicy powiatowych urzędów pracy odpowiadają za to, co ukazuje się na ministerialnej stronie. - Zdjęcie tego rodzaju informacji musi z automatu spoczywać na pracownikach tych instytucji, które daną ofertę zamieściły - tłumaczy.
Rzecznik obiecał interwencję, jednak to może potrwać. Jak wyjaśnił, poinformuje o problemie właściwego ministra. Ten powiadomi wojewódzkie urzędy pracy, które z kolei poproszą starostów o przekazanie apelu podlegającym im powiatowym urzędom pracy.
Zadzwoniliśmy do czterech pośredniaków w regionie. W dwóch oferty, o które zapytaliśmy, były nieaktualne.
- Jak się wprowadzało ofertę pracy, to automatycznie przechodziła na stronę internetową, chociaż nie szukaliśmy pracownika, bo pracodawca składając wniosek wskazał osobę, którą chciał zatrudnić - tłumaczył pracownik jednego z urzędów.
- Oferty są ściągane dla ministerstwa i muszą być - usłyszeliśmy w innym pośredniaku.
Jak mówi rzecznik ministra pracy Janusz Sejmej, ministerstwo nie wydało takiego nakazu. - Pierwsze słyszę, żeby pojawiała się taka konieczność, że ktoś nakazuje wieszanie tego rodzaju informacji - twierdzi Sejmej.
Rzecznik dodaje, że to urzędnicy powiatowych urzędów pracy odpowiadają za to, co ukazuje się na ministerialnej stronie. - Zdjęcie tego rodzaju informacji musi z automatu spoczywać na pracownikach tych instytucji, które daną ofertę zamieściły - tłumaczy.
Rzecznik obiecał interwencję, jednak to może potrwać. Jak wyjaśnił, poinformuje o problemie właściwego ministra. Ten powiadomi wojewódzkie urzędy pracy, które z kolei poproszą starostów o przekazanie apelu podlegającym im powiatowym urzędom pracy.

Radio Szczecin