Lekarze z oddziału gastrologii dziecięcej szpitala w szczecińskich Zdrojach wypowiedzieli umowy o pracę. Dyrekcja placówki uważa, że są one nieskuteczne, ale nie zdradza dlaczego. Sprawa dotyczy siedmiu lekarzy.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ma to związek z wypowiedzeniem umów przez rezydentów z tego oddziału. Na taki krok zdecydowało się czterech młodych lekarzy. Zrezygnowali z pełnienia dodatkowych dyżurów, w konsekwencji pracować za nich będą musieli właśnie specjaliści.
Rezydenci domagają się, by dyżurowali w ramach umowy o pracę a nie cywilno-prawne. Umowy wypowiedzieli w maju, od tamtej pory trwają negocjacje z dyrekcją. Żadne decyzje jeszcze nie zapadły, bo jak tłumaczył nam Łukasz Tyszler - dyrektor szpitala w Zdrojach, za kilka tygodni w życie wejść mają nowe przepisy, które będą regulować pracę w służbie zdrowia. Wtedy strony powrócą do rozmów.
W szpitalu w Zdrojach umowy wypowiedziało 16 z 45 rezydentów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kolejni zastanawiają się nad takim samym krokiem. Wypowiedzeń lekarzy z oddziału gastrologii dyrekcja szpitala nie chce komentować. Jak tłumaczy, ze względu na dobro prowadzonych rozmów. Zapewnia jednak, że ciągłość przyjęć i dyżurów jest zachowana. Pacjentami opiekują się lekarze specjaliści i rezydenci.
Rezydenci domagają się, by dyżurowali w ramach umowy o pracę a nie cywilno-prawne. Umowy wypowiedzieli w maju, od tamtej pory trwają negocjacje z dyrekcją. Żadne decyzje jeszcze nie zapadły, bo jak tłumaczył nam Łukasz Tyszler - dyrektor szpitala w Zdrojach, za kilka tygodni w życie wejść mają nowe przepisy, które będą regulować pracę w służbie zdrowia. Wtedy strony powrócą do rozmów.
W szpitalu w Zdrojach umowy wypowiedziało 16 z 45 rezydentów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kolejni zastanawiają się nad takim samym krokiem. Wypowiedzeń lekarzy z oddziału gastrologii dyrekcja szpitala nie chce komentować. Jak tłumaczy, ze względu na dobro prowadzonych rozmów. Zapewnia jednak, że ciągłość przyjęć i dyżurów jest zachowana. Pacjentami opiekują się lekarze specjaliści i rezydenci.
Dodaj komentarz 3 komentarze
Niekończąca się opowieść kłopotów kadrowych szpitala w Zdrojach. Może tym razem dyrekcja nie tylko porozmawia z lekarzami ale jeszcze zgodzi się na zmiany organizacyjne, które ich w pracy zatrzymają? Dyrekcja nie zauważyła, że w ciągu ostatnich 10 lat szpital zmienił się diametralnie - sa nowe oddziały, nowe pracownie, nowy personel i nowe wymagania. Dalej próbuje zarządzać jakby to był mały, cichy i spokojny szpitalik na peryferiach miasta, gdzie wszyscy się znają i lubią. Tak się nie da. Nie da się zmuszać ludzi do dyżurów na kliku oddziałach jednocześnie, zapychać dziur rezydentami i oczekiwać powszechnego zadowolenia, a przy każdej okazji próbować obniżyć zarobki lekarzy choćby o złotówkę. Prawda jest brutalna - na tych lekarzy już czekają z otwartymi rękami w innych szpitalach. A raz zamkniętego oddziału już tak łatwo jak dotychczas otworzyć się nie uda....
Zgadzam się z przedmówcą. Pracują tam wspaniali specjaliści, i szkoda ich stracić. Dyrekcja proponuje warunki, przy których normalny człowiek nie byłby w stanie spełnić, pracując pod tak dużym obciążeniem psychicznym, mając pod sobą ponad 100 pacjentów z kilku oddziałów. I nie dotyczy to tylko rezydentów.
przedmówców popieram, jednak obawiam się, że za chwilę usłyszymy od decydentów sakramentalne:
NIECH JADĄ!

Radio Szczecin