Ponad pół tysiąca osób wzięło udział w pogrzebie Lechosława Goździka, legendarnego przywódcy strajków w FSO w 1956 roku.
W kościele pw. Bł. Michała Kozala w parafii, do której należał odbyła się msza święta, którą celebrował ksiądz Edward Sokołowski. Lechosław Goździk został pochowany na cmentarzu komunalnym W Świnoujściu.
- Leszek był dla mnie pierwszym prawdziwym robotniczym przywódcą - mówił jego przyjaciel Karol Modzelewski. - Do jego zasług powinniśmy zaliczyć m.in. to, że jedyne strzały, jakie padły za jego przyczyną to będą te, które usłyszymy jako salwę honorową.
Ojca wspominała również córka zmarłego, Monika. - To był człowiek kochający ludzi. Nazywał siebie szczęściarzem.
Lechosław Goździk miał 77 lat. Od 1964 roku mieszkał w Świnoujściu, był rybakiem, a po 1990 roku samorządowcem, był radnym Świnoujścia i Sejmiku. Zmarł po ciężkiej chorobie.
- Leszek był dla mnie pierwszym prawdziwym robotniczym przywódcą - mówił jego przyjaciel Karol Modzelewski. - Do jego zasług powinniśmy zaliczyć m.in. to, że jedyne strzały, jakie padły za jego przyczyną to będą te, które usłyszymy jako salwę honorową.
Ojca wspominała również córka zmarłego, Monika. - To był człowiek kochający ludzi. Nazywał siebie szczęściarzem.
Lechosław Goździk miał 77 lat. Od 1964 roku mieszkał w Świnoujściu, był rybakiem, a po 1990 roku samorządowcem, był radnym Świnoujścia i Sejmiku. Zmarł po ciężkiej chorobie.

Radio Szczecin