Twierdził, że pożycza starszemu panu 20 tys. zł, a miał przejąć za te pieniądze jego mieszkanie. Śledztwo w sprawie domniemanego oszustwa 92-latka z Polic prowadzi szczecińska prokuratura.
Sąsiad - były milicjant - miał zaproponować panu Ryszardowi pożyczkę, a w konsekwencji przepisać na siebie mieszkanie, które było własnością staruszka. - Czeka mnie eksmisja na bruk - mówi teraz Ryszard Biegasiewicz.
- Perfidnie zostałem oszukany; zjawił się były milicjant, był w Policach przez 5 lat dzielnicowym. Miałem opiekunów, on skontaktował się się z opiekunem, opiekun wykradł mi akt notarialny i podał jemu. Ten z kolei ma w mieście swojego notariusza i sporządzili akt notarialny - relacjonuje pan Ryszard.
Pełnomocnik poszkodowanego, mecenas Zbigniew Śmigielski uważa, że wykorzystano podeszły wiek pana Ryszarda i jego zły stan zdrowia.
- W mojej ocenie taka umowa powinna zostać unieważniona, ale na obecnym etapie toczy się postępowanie przygotowawcze, czyli postępowanie karne w celu ustalenia w jaki dokładnie sposób doszło do doprowadzenia tegoż człowieka do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, czyli - w języku potocznym - oszustwa - ocenił Zbigniew Śmigielski.
Za oszustwo grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
- Perfidnie zostałem oszukany; zjawił się były milicjant, był w Policach przez 5 lat dzielnicowym. Miałem opiekunów, on skontaktował się się z opiekunem, opiekun wykradł mi akt notarialny i podał jemu. Ten z kolei ma w mieście swojego notariusza i sporządzili akt notarialny - relacjonuje pan Ryszard.
Pełnomocnik poszkodowanego, mecenas Zbigniew Śmigielski uważa, że wykorzystano podeszły wiek pana Ryszarda i jego zły stan zdrowia.
- W mojej ocenie taka umowa powinna zostać unieważniona, ale na obecnym etapie toczy się postępowanie przygotowawcze, czyli postępowanie karne w celu ustalenia w jaki dokładnie sposób doszło do doprowadzenia tegoż człowieka do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, czyli - w języku potocznym - oszustwa - ocenił Zbigniew Śmigielski.
Za oszustwo grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
- Perfidnie zostałem oszukany; zjawił się były milicjant, był w Policach przez 5 lat dzielnicowym. Miałem opiekunów, on skontaktował się się z opiekunem, opiekun wykradł mi akt notarialny i podał jemu. Ten z kolei ma w mieście swojego notariusza i sporząd

Radio Szczecin