Przed Sądem Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się w czwartek proces Piotra K. ps. "Kaszana". Mężczyzna w maju tego roku w Gryfinie usiłował zabić Roberta L. Powodem awantury miało być to, że „Kaszana” ubliżał dziewczynie Roberta L.
12 maja Robert L. wypił około pół litra wódki i kilka piw. Na ulicy wypatrzył Piotra K. ps. „Kaszana” i ruszył do walki. Podczas szarpaniny „Kaszana” włożył nóż między żebra Roberta L. W czwartek poszkodowany w sądzie mówił, że nie pamięta, kto mu zadał cios nożem.
- Byłem wtedy w szoku, wypity, zdenerwowany. Nie jestem w stanie dokładnie opisać tej osoby z imienia, nazwiska. To trwało dosłownie sekundy - mówił Robert L.
Matka Roberta L. rozpoznała w sądzie „Kaszanę”. Przyjechała do rannego syna zaraz po tym, gdy dostał cios w klatkę piersiową.
- Jechałam z córką i zięciem na działkę i zadzwonił telefon. Nieznany numer, jakiś mężczyzna dzwonił, że Robert siedzi na murku, jest ranny, dostał nożem i właśnie powiedział, że dźgnął go "Kaszana" - mówiła matka Roberta L.
Robert L. przeżył dzięki natychmiastowej pomocy medycznej. Oskarżonemu Piotrowi K. ps. "Kaszana" grozi dożywocie.
- Byłem wtedy w szoku, wypity, zdenerwowany. Nie jestem w stanie dokładnie opisać tej osoby z imienia, nazwiska. To trwało dosłownie sekundy - mówił Robert L.
Matka Roberta L. rozpoznała w sądzie „Kaszanę”. Przyjechała do rannego syna zaraz po tym, gdy dostał cios w klatkę piersiową.
- Jechałam z córką i zięciem na działkę i zadzwonił telefon. Nieznany numer, jakiś mężczyzna dzwonił, że Robert siedzi na murku, jest ranny, dostał nożem i właśnie powiedział, że dźgnął go "Kaszana" - mówiła matka Roberta L.
Robert L. przeżył dzięki natychmiastowej pomocy medycznej. Oskarżonemu Piotrowi K. ps. "Kaszana" grozi dożywocie.

Radio Szczecin