Nowy rok przywitali już z polskimi dowodami osobistymi i wkrótce rozpoczną pracę. Marina i Vyacheslav Sapogov to młode małżeństwo repatriantów, które przyjechało do Polski na zaproszenie Świnoujścia. A miasto otrzymało kilkadziesiąt kolejnych próśb o repatriację.
- Moja babcia, dziadek, mój tata, cała rodzina to Polacy. Moja rodzina jest Polska - podkreśla Marina. Jej pradziadkowie zostali przesiedleni do Kazachstanu w 1936 roku.
Marina ma 27 lat, a jej mąż - który prosi, by mówić o nim po prostu Sławek - 30 lat. On z kolei nie ma polskich korzeni. - Bardzo kocham żonę i przyjechałem za nią. Nie było mi szkoda. Jestem bardzo zadowolony. Tam gdzie moja żona tam i ja - mówi.
Marina i Vyacheslav pod okiem nauczycielki Iwony Kolisz uczą się języka polskiego. - Są dobrymi i pilnymi uczniami - mówi Kolisz.
Małżeństwo podkreśla, że w Polsce oboje czują się jak u siebie.
- Tu są bardzo dobrzy ludzie. Wszyscy - w banku, w urzędzie, w sklepie, sąsiedzi. Nas wszyscy przywitali ciepło - opowiada Marina.
Na pytanie, co im się najbardziej podoba w Świnoujściu odpowiadają zgodnie: - Morze!
Po tym, jak państwo Sapogov przeprowadzili się do Świnoujścia, do urzędu wpłynęło kilkadziesiąt nowych wniosków o repatriację.
- Ta informacja od tych ludzi dotarła tam, no i raptem lawina propozycji, wniosków, próśb pojawia się u nas - mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. - My nie możemy ich zaspokoić, no ale apeluję do innych samorządów, żeby się zastanowili, czy stać ich na to, żeby wydać np. 100 tysięcy złotych na sprowadzenie do siebie takich właśnie Polaków - dodaje.
Jak podkreśla Żmurkiewicz, koszt całego przedsięwzięcia to ok. 300 tysięcy złotych.
- To jest zakup mieszkania, wyposażenie mieszkania, koszty przeprowadzki, to wszystko co tym ludziom musieliśmy zapewnić. Pan wojewoda przeznaczył na to 170 tysięcy złotych, czyli tak naprawdę udział miasta to jest kwota około 130 tysięcy. Uważam, że każdy samorząd jest na to stać - mówi Janusz Żmurkiewicz.
Miasto nie wyklucza, że w przyszłości pomoże kolejnej rodzinie w przeprowadzce do Polski.
Marina ma 27 lat, a jej mąż - który prosi, by mówić o nim po prostu Sławek - 30 lat. On z kolei nie ma polskich korzeni. - Bardzo kocham żonę i przyjechałem za nią. Nie było mi szkoda. Jestem bardzo zadowolony. Tam gdzie moja żona tam i ja - mówi.
Marina i Vyacheslav pod okiem nauczycielki Iwony Kolisz uczą się języka polskiego. - Są dobrymi i pilnymi uczniami - mówi Kolisz.
Małżeństwo podkreśla, że w Polsce oboje czują się jak u siebie.
- Tu są bardzo dobrzy ludzie. Wszyscy - w banku, w urzędzie, w sklepie, sąsiedzi. Nas wszyscy przywitali ciepło - opowiada Marina.
Na pytanie, co im się najbardziej podoba w Świnoujściu odpowiadają zgodnie: - Morze!
Po tym, jak państwo Sapogov przeprowadzili się do Świnoujścia, do urzędu wpłynęło kilkadziesiąt nowych wniosków o repatriację.
- Ta informacja od tych ludzi dotarła tam, no i raptem lawina propozycji, wniosków, próśb pojawia się u nas - mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. - My nie możemy ich zaspokoić, no ale apeluję do innych samorządów, żeby się zastanowili, czy stać ich na to, żeby wydać np. 100 tysięcy złotych na sprowadzenie do siebie takich właśnie Polaków - dodaje.
Jak podkreśla Żmurkiewicz, koszt całego przedsięwzięcia to ok. 300 tysięcy złotych.
- To jest zakup mieszkania, wyposażenie mieszkania, koszty przeprowadzki, to wszystko co tym ludziom musieliśmy zapewnić. Pan wojewoda przeznaczył na to 170 tysięcy złotych, czyli tak naprawdę udział miasta to jest kwota około 130 tysięcy. Uważam, że każdy samorząd jest na to stać - mówi Janusz Żmurkiewicz.
Miasto nie wyklucza, że w przyszłości pomoże kolejnej rodzinie w przeprowadzce do Polski.
- Ta informacja od tych ludzi dotarła tam, no i raptem lawina propozycji, wniosków, próśb pojawia się u nas - mówi Janusz Żmurkiewicz, prezydent Świnoujścia. - My nie możemy ich zaspokoić, no ale apeluję do innych samorządów, żeby się zastanowili, czy stać ich na to, żeby wydać np. 100 tysięcy złotych na sprowadzenie do siebie takich właśnie Polaków - dodaje.
- To jest zakup mieszkania, wyposażenie mieszkania, koszty przeprowadzki, to wszystko co tym ludziom musieliśmy zapewnić. Pan wojewoda przeznaczył na to 170 tysięcy złotych, czyli tak naprawdę udział miasta to jest kwota około 130 tysięcy. Uważam, że każdy samorząd jest na to stać - mówi Janusz Żmurkiewicz.

Radio Szczecin