Mniejsze zainteresowanie wykształceniem wyższym potwierdza gwałtownie spadająca liczba studentów.
O tym czy wyższe wykształcenie wciąż jest gwarancją znalezienia dobrze płatnej pracy dyskutowali goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
- Należy przypomnieć, że studia to nie zawsze znak równości do pracy - powiedziała dr Barbara Popiel, prorektor ds. jakości kształcenia Collegium Balticum. - Studenci coraz bardziej uświadamiają sobie, że kiedy podejmują studia, to myślenie o swojej przyszłości zawodowej muszą rozszerzyć. Niekoniecznie na zasadzie, że kierunek A równa się zawód A, raczej kierunek A równa się obszar A, B, C. w którym mogę funkcjonować.
- Na chęć studiowania nałożyła się również pandemia - powiedziała prof. US Katarzyna Kotarska, prorektor ds. studenckich, Uniwersytet Szczeciński. - Wszyscy o tym myślimy, o tym, że może być czwarta fala. Młodzi ludzie też liczą się z tym. Myślą o tym czy nie lepiej zarezerwować sobie pracę w bezpiecznym zawodzie, czyli tam, gdzie branża nie będzie zamknięta, a na studia pójść dopiero, jak się wszystko uspokoi.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat, liczba osób studiujących w Polsce spadła o 5 procent - z 41 w roku akademickim 2010/2011 do 36 procent w ubiegłym.
- Należy przypomnieć, że studia to nie zawsze znak równości do pracy - powiedziała dr Barbara Popiel, prorektor ds. jakości kształcenia Collegium Balticum. - Studenci coraz bardziej uświadamiają sobie, że kiedy podejmują studia, to myślenie o swojej przyszłości zawodowej muszą rozszerzyć. Niekoniecznie na zasadzie, że kierunek A równa się zawód A, raczej kierunek A równa się obszar A, B, C. w którym mogę funkcjonować.
- Na chęć studiowania nałożyła się również pandemia - powiedziała prof. US Katarzyna Kotarska, prorektor ds. studenckich, Uniwersytet Szczeciński. - Wszyscy o tym myślimy, o tym, że może być czwarta fala. Młodzi ludzie też liczą się z tym. Myślą o tym czy nie lepiej zarezerwować sobie pracę w bezpiecznym zawodzie, czyli tam, gdzie branża nie będzie zamknięta, a na studia pójść dopiero, jak się wszystko uspokoi.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat, liczba osób studiujących w Polsce spadła o 5 procent - z 41 w roku akademickim 2010/2011 do 36 procent w ubiegłym.
- Należy przypomnieć, że studia to nie zawsze znak równości do pracy - powiedziała dr Barbara Popiel, prorektor ds. jakości kształcenia Collegium Balticum.
Dodaj komentarz 3 komentarze
Skoro byle robotnik fizyczny, czy kierowca ciężarówki ma większą pensję od osób z wyższym wykształceniem, to nie ma się co dziwić, że sytuacja jest taka, a nie inna.
Prawda z potrzebą lub "niepotrzebą" ukończenia studiów zaczęła się już dawno. Na początku był nacisk rodziców, wręcz nakaz studiowania "dobrego" kierunku. Następnie do tych osób, dołączały młodzi mężczyźni w wieku poborowym, jako alternatywa od przysłowiowych kamaszy. W tym przypadku tendencja spadkowa rozpoczęła się wraz z utworzeniem wojska zawodowego czyli ok. 2009 r. Kolejnym etapem w degradacji wykształcenia wyższego było wypełnienie rynku szkolnictwa kierunkami, które nie miały racji bytu, wynikającego z braku zainteresowania potencjalnych pracodawców. Stąd silne przebranżowienie i ekspansja młodych w kierunku nie studiowania, a odbycia kursu. Kurs był krótszy, a zapewniał w danej branży zarobki. I to całkiem niezłe, bo taki spawacz czy programista nie musi przetrwać, a spokojnie żyć. Poza tym widać jak społeczeństwo staje się spłaszczone w kierunku parcia do wiedzy. Chęci podniesienia poziomu inteligencji nabytej. Nie ma potrzeby, bo wszystko znajdą w internecie, w social mediach. Smutne, ale prawdziwe.
Odkąd uczelniom zaczęto płacić od studenta, patrz "głowy" na studiach, w Polsce rozpoczęła się na masową skalę produkcja magistrów. Doprowadziło to do tego, że dyplom uczelni nie daje nic i w zasadzie mało który pracodawca o niego pyta. A poza tym, wysyp egzotycznych kierunków, gdzie przepychało się studentów z roku na rok, znacznie obniżył średnia wiedzy po studiach. A same kierunki są tworzone w oderwaniu od realnych potrzeb rynku pracy i pracodawców. A po zrobieniu dyplomu, jest zdziwienie, że nie można pracy znaleźć, bo rynek na dany zawód jest od dawna przepełniony.

Radio Szczecin