Śledczy przesłuchali w charakterze świadków dwóch zatrudnionych w PKP dyżurnych ruchu.
Jak mówi komisarz Monika Kosiec z Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie, nikomu nie zostały postawione zarzuty.
- Czekamy na to, żeby zweryfikować to, czy do tego nieszczęśliwego wypadku do którego mogłoby dojść, przyczynił się czynnik ludzki, czy to np. awaria jakiegoś sprzętu. Materiały, które zostały do tej pory zgromadzone, w poniedziałek zostaną przekazane Prokuraturze Rejonowej w Koszalinie do oceny i kwalifikacji prawnej - mówi Kosiec.
Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 11:30 na jednotorowej linii Koszalin-Białogard, w pobliżu przystanku Niekłonice. Dzięki szybkiej reakcji maszynistów pociągi udało się bezpiecznie wyhamować.
Dodaj komentarz 3 komentarze
Kto kieruje państwowymi Dyrekcjami PKP w Szczecinie i Olsztynie? Który pisiorski minister je nadzoruje? To oni powinni natychmiast wszcząć dochodzenie i ustalić dlaczego nie zadziałał automatyczny system blokady ruchu pociągów jadących na siebie po jednym torze.
Zamiast kolejowych specjalistów sprawą zajmuje się miejska policja z powiatowego miasta.
Elektromagnes SHP ustawia się przed tarczą ostrzegawczą lub semaforami wjazdowymi lub wyjazdowymi. Jeśli pojawił się sygnał zastępczy na semaforze,pociąg pojechał w drogę. SHP ma zastosowanie jeśli pociąg przejedzie sygnał stój na semaforze . W tym wypadku pojawił się sygnał zastępczy, więc de facto wolna droga z ograniczeniami prędkości.
Jeszcze do pana ,który usiłuje na własną rękę poprowadzić śledztwo. Otóż w lokomotywie znajduje się tzw czuwak. Co pewien czas się uruchamia i maszynista musi nacisnąć przycisk,bo inaczej pociąg samoczynnie zahamuje. Pociąg to nie dorożka,droga hamowania może wynieść nawet kilometr w zależności od prędkości. W tym wypadku zawinił któryś z dyżurnych ruchu puszczając na szlak pociąg na tor zajęty. Samoczynne hamowanie nie ma tu żadnego zastosowania drogi panie.

Radio Szczecin
