Mija 79 lat od tragicznych zbrodni, które wydarzyły się z 11 na 12 lipca 1943 r. Wtedy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia oraz część ludności ukraińskiej, dokonała skoordynowanego ataku na polskich mieszkańców w ok. 99 miejscowościach, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim.
Dzisiaj pamięć musi być szczególna wobec tej strasznej zbrodni ludobójstwa - mówił Zbigniew Bogucki, wojewoda zachodniopomorski.
- Pamiętajmy, że doszło do zbrodni ludobójstwa. Naszych rodaków, także innych narodowości, ale głównie Polaków. Ich jedyną winą było to, że byli Polakami, którzy zamieszkiwali teren Wołynia. O tę prawdę musimy niezmiennie, cały czas, konsekwentnie zabiegać i wołać - mówił Bogucki.
Dzisiaj, po 79 latach, na Ukrainie znów leje się krew. Obecnie pamiętają o niej wszyscy, starają się pomagać tym ofiarom. 79 lat temu było inaczej. Nie wolno nam zapomnieć o tych, którzy oddali życie - dodał ks. kanonik Kazimierz Łukjaniuk.
- Moja mama mieszkając w wiosce Pendyki, została napadnięta 30 marca 1943 roku. Musiała uciekać ze swojego domu. Nikt się nie rozczulał nad uciekinierami. Miesiąc czasu koczowała w Łucku, żebrała by ratować życie swoje i syna - mówił ks. kanonik Łukjaniuk.
Akcja UPA była kulminacją trwającej już od początku 1943 roku fali mordowania i wypędzania Polaków z ich domów, w wyniku której na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. naszych rodaków. Rzezi wołyńskiej, określanej jako "krwawą niedzielę", dokonano w 1865 miejscach na Wołyniu.
- Pamiętajmy, że doszło do zbrodni ludobójstwa. Naszych rodaków, także innych narodowości, ale głównie Polaków. Ich jedyną winą było to, że byli Polakami, którzy zamieszkiwali teren Wołynia. O tę prawdę musimy niezmiennie, cały czas, konsekwentnie zabiegać i wołać - mówił Bogucki.
Dzisiaj, po 79 latach, na Ukrainie znów leje się krew. Obecnie pamiętają o niej wszyscy, starają się pomagać tym ofiarom. 79 lat temu było inaczej. Nie wolno nam zapomnieć o tych, którzy oddali życie - dodał ks. kanonik Kazimierz Łukjaniuk.
- Moja mama mieszkając w wiosce Pendyki, została napadnięta 30 marca 1943 roku. Musiała uciekać ze swojego domu. Nikt się nie rozczulał nad uciekinierami. Miesiąc czasu koczowała w Łucku, żebrała by ratować życie swoje i syna - mówił ks. kanonik Łukjaniuk.
Akcja UPA była kulminacją trwającej już od początku 1943 roku fali mordowania i wypędzania Polaków z ich domów, w wyniku której na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. naszych rodaków. Rzezi wołyńskiej, określanej jako "krwawą niedzielę", dokonano w 1865 miejscach na Wołyniu.
Dzisiaj pamięć musi być szczególna wobec tej strasznej zbrodni ludobójstwa - mówi Zbigniew Bogucki, wojewoda zachodniopomorski.

Radio Szczecin